31 maja 2018

Posted by Pani Alicja |
Wspieram kampanię Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza (MNW).

W Polsce nadal wiele osób o nieheteronormatywnej seksualności musi się ukrywać i to nie tylko w pracy czy publicznie, ale przed osobami bliskimi, rodziną. Według badań Stowarzyszenia MNW co piąta osoba ze społeczności LGBT+ spotyka się z dyskryminacją często lub bardzo często. Odsetek ten był jeszcze większy w grupie osób transseksualnych (wśród których często lub bardzo często dyskryminacji doświadczało 28%) oraz wśród osób, które swoją orientację psychoseksualną określały jako „inną” – a zatem wśród takich, które wymykały się kategoriom. Na temat osób LGBT+ krąży wiele mitów, często krzywdzących, a obecnie rządzący Polską pogłębiają problem, akceptując przemoc słowną, psychiczną wobec nich i wzmacniając homofobię. Osoby LGBT+ są wyzywane, bite, wyrzucane z domu albo dręczone w szkole tylko dlatego, że są LGBT+. Badania pokazują, że młode osoby LGBT+ mają myśli samobójcze o wiele częściej, niż ich hetero rówieśniczki i rówieśnicy. Żeby tego uniknąć, nie mówią nikomu o swej orientacji i muszą sobie z tym wszystkim radzić same. Czasem nawet ich bliscy nie wiedzą, że potrzebują pomocy.

Jako psycholog rozmawiałam z wieloma osobami LGBT+, zwierzali mi się ze swoich problemów. Wiele z tych problemów ma swoje źródła po prostu w nietolerancji otoczenia i to powinniśmy jako społeczeństwo zmienić. Dlatego wspieram osoby LGBT+ w dążeniu do szczęśliwego życia w związkach, rodzinach, w społeczeństwie.

Kochaj i daj kochać innym, a wszyscy będą szczęśliwsi.

https://mnw.org.pl/

10 marca 2017

Posted by Pani Alicja |
Mam ochotę zrobić cykl wywiadów z Paniami. W związku z tym zbieram ciekawe pytania. Jeśli jest jakieś pytanie, które chciałabyś/ chciałbyś zadać - napisz je w komentarzu lub prześlij mi na mail: nietypowezwiazki@gmail.com. Jest to propozycja zwłaszcza do uległych - wiem, że często trudno wam znaleźć Panią, a wasze wiadomości często pozostają bez odpowiedzi. Dominy bardzo różnią się między sobą, a ja chcę porozmawiać i przedstawić minimum kilkanaście. Sama jestem ciekawa zwłaszcza rozmów z Dominami, które mają zupełnie inne podejście od mojego.
Posted by Pani Alicja |
Jedna z moich ostatnich lektur, korespondująca zaskakująco z oczekiwaniami niektórych uległych, którzy pisali do mnie jako Dominy... ale o tym później. "Ciemna strona seksu.Gdy seks staje się nałogiem." to bardzo ciekawa lektura. Autor, dr Kornelius Roth, to uznany niemiecki psychiatra i psychoterapeuta, posiadający wieloletnią praktykę w terapii uzależnień.
Książka, obok informacji naukowych na ten temat, zawiera także opisy przypadków i zalecenia przydatne, gdy chcemy się zmierzyć z uzależnieniem od seksu.
Seksoholizm to jeszcze temat tabu, uzależnieni nie mówią otwarcie o swoim problemie, bojąc się wyśmiania. Bagatelizuje się go, nie dostrzega się cierpienia uzależnionych i ich bliskich. Tymczasem seksoholizm to poważne i przewlekłe uzależnienie, utrudniające codzienne funkcjonowanie i podstawowe czynności życiowe.

Seks jako uzależnienie
Uzależnić możemy się od wszystkiego, co sprawia nam przyjemność. Oprócz nałogów związanych z przyjmowaniem substancji psychogennych, istnieją liczne nałogi behawioralne (czynnościowe), takie jak hazard, zakupoholizm czy właśnie seksoholizm. Określona czynność staje się nałogowa wtedy, gdy towarzyszy jej silne pragnienie lub wewnętrzny przymus jej podejmowania (tzw. głód). Wraz z coraz większą częstotliwością spada odczuwana satysfakcja (zwiększanie się tolerancji), pojawiają się też narastające trudności w kontrolowaniu zachowań z nią związanych. W sytuacji ograniczenia lub przerwania czynności występują objawy abstynencyjne (objawy odstawienia). Osoba uzależniona powtarza określone zachowania pomimo ich wyraźnej szkodliwości dla codziennego funkcjonowania w różnych sferach życia (zawodowej, rodzinnej, zaniedbywanie innych źródeł zainteresowań).

Przejawy uzależnienia od seksu
Każda forma seksualności może przerodzić się w nałóg. Masturbacja, seks heteroseksualny, seks homoseksualny, sadomasochizm, ekshibicjonizm... Uzależnienie od seksu może wystąpić zarówno w przypadku seksu nietypowego (dewiacyjnego), jak i przy częstej zmianie partnerów, kompulsywnym poszukiwaniu kontaktów z prostytutkami, oglądaniu pornografii itp. Tym, co jest charkterystyczne dla nałogu to odczuwanie przymusu powtarzania pewnego wzorca zachowań seksualnych i szkody z tego wynikające.

Przyczyny
Im więcej seksu, tym lepiej – taką wizję na co dzień podsuwają nam media, reklamy i seksbiznes. Seksem sprzedaje się prawie wszystko, łącznie z rzeczami, które normalnie w żaden sposób nie są związane z erotyką. Liczba ofert i usług seksualnych jest ogromna, łatwo dostępna dla anonimowego odbiorcy. Uważa się, że osoby uprawiające mało seksu należy leczyć.
W rzeczywistości seksoholizm jest poważnym schorzeniem, stanowi najczęstsze zaburzenie kompulsywne u mężczyzn.
Częstą przyczyną problemów seksualnych jest trauma. Trauma to jednorazowy lub powtarzający się uraz psychiczny. Seksualna trauma często pełni kluczową rolę w procesie rodzenia się i pogłebiania uzależnienia od seksu.

Funkcje uzależnienia
Ważnym przesłaniem książki jest to, że choroba (seksoholizm) może mieć jakiś sens lub stanowić swego rodzaju szansę, jako próba przezwyciężenia problemów czy traumatycznych doświadczeń – jednak próba idąca w złym kierunku, a przez to skazana na porażkę.
Uzależnienie to choroba, która ściśle wiąże się z biografią człowieka. Oznacza to, że nie pojawia się bez przyczyny, lecz wręcz przeciwnie – z konieczności, stanowiąc swego rodzaju strategię przeżycia. Ma kompensować uraz psychiczny, powetować wewnętrzną stratę lub rozwiązać nieuświadomiony konflikt. Nałóg służy między innymi przetrwaniu niezagospodarowanego czasu lub okresów samotności. Może być również pokrętnym sposobem wyrażania złości.

Konsekwencje uzależnienia
Uzależnienie prowadzi do wzmocnienia tych stanów emocjonalnych, które pierwotnie miało zwalczać. Zaburzenia relacji miedzyludzkich i lęk przed życiem społecznym stanowią czesto przyczynę uzależnienia od seksu, ale również czynnik silnie je wspierający.
Ceną za uzależnienie są poczucie winy i wstydu, obniżenie samooceny, lęk przed zdemaskowaniem, zanurzenie się w spirali kłamstw, a nawet depresja i myśli samobójcze. Seksualizm bardzo zmniejsza też zdolność budowania i utrzymywania satysfakcjonujących związków. Często przyczynia się wręcz do rozpadu związków. Niektórzy uzależnieni opowiadają o upośledzeniu zdolności do pracy z uwagi na zaburzenia koncentracji, zanik kreatywności i utratę niezawodności. Czasami kompulsywne zachowania seksualne prowadzą wręcz do utraty pracy, a korzystanie z płatnego seksu prowadzi do problemów finansowych. Paradoksalnie seksoholizm może prowadzić też do problemów seksualnych: u mężczyzn może to być przedwczesny wytrysk, jak i trudności z erekcją, niezdolność odczuwania doznań seksualnych czy impotencja. U kobiet skutkiem może być zmniejszone pożądanie, a nawet seksualna "anoreksja". Uprawianie seksu z przypadkowymi partnerami niesie też ze sobą duże ryzyko dla zdrowia, a nawet życia.

Uzależnienie od cyberseksu
Internet pełen jest pornografii. Te łatwo dostępne bodźce seksualne zdominowały życie wielu ludzi. Problem jest niezwykle powszechny i niestety dotyczy również bardzo młodych użytkowników internetu, dzieci, które przed epoką powszechnego dostępu do sieci www na pewno nie miałyby tak łatwego dostępu do treści seksualnych. Uzależnienie od cyberseksu jednocześnie przypomina zwykły seksoholizm, a z drugiej strony stanowi już odrębną kategorię.

Wyjście z uzależnienia
Autor "Ciemnej strony seksu" przedstawia kryteria zdrowej seksualności oraz namawia do konfrontacji z problemem. W terapii uzależnień człowiek uczy się dostrzegać negatywne oddziaływanie i konsekwencje kompulsywnego zachowania, cenę, jaką płaci się za uzależnienie.
Kroki na drodze wyjścia z uzależnienia przypominają te, jakie stosowane są w grupach Anonimowych Alkoholików – pierwszym etapem jest przyznanie się przed samym sobą i innymi, że jest się uzależnionym.

Tak w dużym skrócie przedstawia się zawartość książki. "Ciemna strona seksu" przydatna może być zarówno osobom uzależnionym od seksu, ich partnerom, jak też terapeutom. Oprócz teoretycznych rozważań zawiera też wiele historii – relacji seksoholików, więc potrafi wciągnąć. I rzeczywiście problem, który opisuje, jest ważny. Przekonałam się o tym także jako Domina – wielu uległych, którzy pisali do mnie, miało wyraźne objawy uzależnienia od seksu np. kompulsywnie się onanizowali, kompulsywnie oglądali pornografię itd. Oczekiwali, że w jakiś sposób, na przykład stosując pas cnoty, będę chciała okiełznać ich seksualność, że zwolnię ich z odpowiedzialności i przejmę ją na siebie ( oraz zrobię to w ramach swojej rozrywki i czasu wolnego). Dla innych ten seksoholizm był powodem swoistego psychicznego masochizmu – oczekiwali wręcz potępienia, obrażania, zakazów – tylko że taka reakcja z mojej strony tylko by ich nakręcała, bynajmniej nie pomagając rozwiązać problemu. Byś może są Dominy, którym to pasuje. Ja uważam, że seksualność w relacji D/u powinna być satysfakcjonująca i zdrowa, choć perwersyjna, zatem nie powinno być w niej uzależnienia. Tego życzę wszystkim zaangażowanym w związki BDSM.


Źródło
Kornelius Roth
Ciemna strona seksu. Gdy seks staje się nałogiem
Wydawnictwo: GWP, 2013

4 grudnia 2016

Posted by Pani Alicja |
Wpis na temat fetyszyzmu w nietypowych związkach musiał się pojawić, prędzej czy później. W wiadomościach mailowych często pojawiają się zapytania o konkretne fetysze. Sama też, dzięki kilku interesującym rozmówcom, miałam przyjemność poznać lepiej ten temat. Notatka ta będzie zatem syntezą kilku rozmów, a na postać J. składa się kilka osób.

Fetyszyzm to według definicji słownikowej rodzaj parafilii seksualnej polegający na uzyskiwaniu satysfakcji seksualnej głównie lub wyłącznie w wyniku kontaktu z obiektem pobudzającym − fetyszem. Najpowszechniejszymi fetyszami są stopy i buty (najczęściej szpilki, ale nie tylko). Naukowcy z University of Bologna, analizując wypowiedzi ponad pięciu tysięcy internautów stwierdzili, że fascynację butami zadeklarowało 64 proc., a stopami – 47 proc. respondentów. Popularne są też bielizna, pończochy, włosy, lateks – to takie bardziej typowe. Fetyszem może być jednak praktycznie wszystko. Co ciekawe, zdecydowaną większość fetyszystów stanowią mężczyźni, tak jak J.

J.: Jestem uległy, fetyszysta stóp i butów. Czy fetysz stóp dotyczy tylko i wyłącznie mężczyzn?

P.A.: Fetysz stóp w większości dotyczy płci męskiej i skierowany jest pod kątem damskich stóp, co nie znaczy oczywiście, że kobiety z fetyszem stóp męskich nie istnieją. Istnieją, tylko jest ich zdecydowanie mniej.

J.: Tak się zastanawiałem, czy uwielbienie dla kobiecych stóp z reguły wiąże się z uległością i czy Kobiety lubiące ten fetysz są zazwyczaj dominami. Pani jako psycholog pewnie ma wyrobione zdanie na ten temat.

P.A.: Nie znam badań, z których by wynikało, czy więcej jest fetyszystów wśród uległych, czy Dominujących. Natomiast pewne jest, że częściej fetyszystami są mężczyźni niż kobiety. Wymiar dominacja-uległość wydaje się występować niezależnie od fetyszyzmu, a w sytuacji, gdy następuje ich połączenie, fascynacja fetyszem będzie się po prostu inaczej przejawiać. Na przykład uległy fetyszysta stóp będzie lizał stopy swojej Pani w akcie adoracji i podporządkowania, a dominujący fetyszysta każe się pieścić stopami swej uległej. A Ty jak uważasz, co wspólnego fetysz stóp ma z BDSM ?

J.: Bardzo wiele. Fetysz stóp bardzo często, nie bez powodu, bywa kojarzony z BDSM. Kontakt fizyczny ze stopami od dawna i to niezależnie od płci, był kojarzony z takimi pojęciami jak poddanie czy też upokorzenie.

P.A.: Tak, jest taki stereotyp. Chyba czasem powoduje zamieszanie, bo wielu fetyszystów stóp i butów określa się jako ulegli, choć pod względem charakteru wcale nie są ulegli, mają tylko ochotę na adorowanie stóp czy butów.

J.: Co ma Pani na myśli?

P.A.: Czy jedynym przejawem uległości wobec Pani jest pieszczenie jej stóp albo lizanie butów? Nie. Jeśli fetyszysta wymaga od Pani, by występowała w szpilkach i pończochach, bo inaczej się nie podnieci, jeśli nie stawia jej woli przed swoją, to żaden z niego uległy. Bo uległość to nie jest tylko uklęknięcie i oddanie się czynnościom seksualnym z fetyszem.

J.: Mówi Pani bardzo zdecydowanie, ale czy to jest problem, że facetowi zależy na tym, by uklęknąć i adorować stopy? Pytam Panią jako Dominę.

P.A.: To nie jest problem, wręcz przeciwnie, fetysze takie jak stopy czy buty mają swoje ważne miejsce w Femdom, ale też mogą być z nim nie związane. Można fetyszystyczną seksualność praktykować w normalnym, "waniliowym" związku. Problemem jest mylenie fetyszyzmu z uległością, tymczasem nie każdy fetyszysta jest uległym. Mylenie tego powoduje nieporozumienia i frustracje po obu stronach: Domina złości się, bo nie natrafia na uległość, jakiej oczekuje, a fetyszysta przedstawiający się jako uległy przeżywa zawód, bo nie dostaje tego, na czym mu naprawdę zależy, czyli realizacji swych fantazji seksualnych z fetyszem.

J.: Coś można na to poradzić?
P.A.: Chyba tylko lepsza znajomość siebie, rozpoznawanie, na czym nam tak naprawdę zależy i potem otwarta, szczera komunikacja mogą pomóc zmniejszyć tu nieporozumienia i frustracje po obu stronach. Wróćmy jednak do głównego wątku. Teraz ja Cię o coś zapytam: Jak wygląda życie w związku z fetyszystą? Jak to wpływa na relację?

J.: Życie w związku z kimś o takich upodobaniach nieco różni się od związku ludzi, którzy go nie mają...Fetysz stóp wpływa na całe funkcjonowanie :) Stopy bardzo często są w centrum uwagi i stają się adorowanym obiektem, gdy reszta ciała może być wtedy odrobinę zaniedbywana...Jednej kobiecie będzie to pasowało innej już nie koniecznie...

P.A.: Jeszcze jakieś inne komplikacje wynikające z fetyszyzmu?

J.: Problemem fetyszysty, wiem po sobie, jest to, że stopy w odróżnieniu od innych intymnych części ciała, są eksponowane na dość szeroką skalę. Na plażach, autobusach, przystankach, imprezach, dyskotekach...Zatem taki fetyszysta jest wystawiany na podniecające bodźce znacznie częściej niż przeciętny facet.

P.A.: Czy fetyszyzm może nieść ze sobą pewne problemy w związku ?

J.: Myślę, że tak. To kwestia dość problematyczna dla obojga partnerów. Problemy kobiety żyjącej z fetyszystą mogą dać o sobie znać przede wszystkim wtedy, kiedy fetysz jest bardzo silny. O silnie występującym fetyszu mówimy, gdy dana osoba nie potrafi osiągnąć pełnej satysfakcji seksualnej bez kontaktu z fetyszem. Kobieta może, i dość często tak jest, czuć się zaniedbywana przez partnera, który całą uwagę koncentruje jedynie na jej stopach. Znalezienie złotego środka i odpowiedniej równowagi jest kluczowe. Najważniejsze, by partnerka zaakceptowała fetysz u swojego mężczyzny, wtedy wszystko może być odpowiednio omówione, przedyskutowane tak, aby wilk był syty i owca cała :) Czyli oboje byli zadowoleni.

P.A.: Czyli kluczowy jest stopień nasilenia fetyszu oraz otwartość na nieco odmienną seksualność u partnerki i umiejętność dogadania się?

J.: Tak. Chyba każdy fetyszysta marzy o partnerce, która to zaakceptuje. Ostatnio podczas masażu stóp partnerki udało mi się posunąć trochę dalej i zapytałem o możliwość całowania ich. O dziwo, zgodziła się bez wahania i tu zaczęły się schody... Spoglądając na to z jej strony, nie robiło to na niej żadnego wrażenia. Myślałem, że jest to przyjemne dla osoby, która jest tak adorowana, no ale właśnie? Czy można czerpać z tego przyjemność nie będąc "w klimacie"? Czy potrzeba do tego relacji Pani-niewolnik , a tak naprawdę sama czynność jest mało ważna i głównym punktem programu jest relacja jaka w tym momencie powstaje?

P.A.: Na pewno nie trzeba do tego relacji Pani-niewolnik. Fetysze takie jak adoracja stóp, butów czy bielizny można połączyć z zupełnie normalnym związkiem, z tradycyjną seksualnością, o ile partnerka jest osobą otwartą, a Ty skłonny jesteś dać jej to, czego pragnie poza fetyszem. Zwykle jest przecież możliwy jakiś kompromis. Fetysz może zaś stanowić urozmaicenie, okazję do poeksperymentowania, jak też i do prezentów – ładna bielizna czy buty ucieszą większość kobiet :) Można również zaproponować pedicure, użycie kremów, olejków do masażu itp. Zatem, jeśli nawet sama praktyka adorowania stóp nie będzie w kobiecie wzbudzała jakiegoś większego uniesienia, to jednak będzie odbierana jako przyjemna, relaksująca, może jako dobra gra wstępna, albo dobre zakończenie już po jej orgazmie :)

J.: Czy miała Pani kiedyś sytuacje, w której adoracja stóp nie sprawiała Pani przyjemności ze względu na brak relacji z uległym?

P.A.: Tak, zdecydowanie. Kiedyś, na początku odkrywania swej dominującej natury zgodziłam się parę razy na pieszczoty stóp przez mężczyzn, z którymi nic mnie nie wiązało oprócz przelotnej znajomości. I te pieszczoty wcale nie sprawiły mi przyjemności. Lepszy już byłby zwykły, solidny masaż beż żadnych erotycznych podtekstów. Oczywiście mówię tu o swoich doświadczeniach, ale wiem, że wiele kobiet odczuwa podobnie – aby odczuwać przyjemność seksualną potrzebujemy nie tyle konkretnej praktyki, co więzi emocjonalnej z partnerem.

J.: Teraz dochodzi druga strona, czyli ja. Jako, że zwykle nie mam jak praktykować swojego fetyszu, było to dla mnie doznanie oczywiście podniecające. Zauważyłem jednak, że ze względu na świadomość, iż drugiej stronie jest to obojętne, moje doznania nie były takie jak zawsze sobie to wyobrażałem. Zastanawiam się, czy wpływ na to miał właśnie brak wspomnianej relacji, czy może po prostu realne doznania są zawsze słabsze od sfery marzeń i wyobrażeń...??

P.A.: Przypuszczam, że obie odpowiedzi są prawdziwe. Z jednej strony prawdziwy seks często nie dorównuje wyobrażeniom, zwłaszcza jeśli wyobrażenia są tworzone na podstawie pornografii. Nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że na filmach/ w wyobraźni seks jest mało realistyczny, to możemy przeżyć rozczarowanie. Druga osoba na przykład nie reaguje tak, jakbyśmy oczekiwali, podnieca ją co innego, reaguje wolniej lub szybciej niż my... Ważne, żeby zaakceptować, że to naturalne i bynajmniej nie musi być tak, że w każdej sytuacji nasz seks dorówna wyobrażeniom. Paradoksalnie, często im bardziej odpuścimy, im bardziej podążymy za partnerem/partnerką, a nie za naszymi wyobrażeniami, tym lepszy będzie seks, będzie bardziej spontaniczny i sprawi nam obojgu więcej satysfakcji. Poza tym faktem jest, że do pewnych praktyk trzeba się przyzwyczaić. Być może Twoja partnerka jeszcze czuje się niepewnie, kiedy pieścisz jej stopy i to też utrudnia jej przeżywanie zadowolenia, a to z kolei zniechęca Ciebie.
A tak nieco z przekory zapytam: co jeszcze doceniasz w kobiecie oprócz jej stóp?

J.: W kobiecie należy doceniać wszystko :) Myślę, że każda na to.zasługuje ;) Nie samymi stopami człowiek żyje!

P.A.: Całkowicie się zgadzam :)


3 października 2016

Posted by Pani Alicja |
W związku z rosnącą popularnością bloga dostaję coraz więcej próśb o poradę. To miłe, bo daje poczucie, że ten blog komuś się przydaje i stanowi inspirację.

Niestety, nie mam możliwości rozmawiać indywidualnie ze wszystkimi chętnymi, zabrakło by mi czasu na inne aktywności.

Jeśli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami w swoim związku, możesz przesłać mi ich opis  mailowo, na: nietypowezwiazki​@gmail.com. Chętnie przeczytam i jeśli mnie coś zaciekawi, dopytam.

Natomiast jeśli jesteś w nietypowym związku, dokucza Ci jakiś problem i chciałbyś umówić się na indywidualną rozmowę, opisz swoją sytuację w mailu – będę wiedziała, czy mogę Ci pomóc, czy nie. Na poradnictwo on-line umawiam się zawodowo, czyli odpłatnie. Możliwy jest kontakt mailowy, przez gg, ewentualnie telefoniczny.

Zapewniam profesjonalne podejście.

25 września 2016

Posted by Pani Alicja |
Gdy pierwszy raz zetknęłam się ze skrótem FLR nie wiedziałam, co to jest, a rozwinięcie tego skrótu: female-led relationship kojarzyło mi się po prostu ze związkiem Femdom. Na szczęście kilku uległych szybko podpowiedziało mi, że nie można miedzy tymi zjawiskami stawiać znaku równości. Co więcej, istnieje też coś takiego jak Loving FLR, oparte na miłości. Ten koncept mi się spodobał, musiałam dowiedzieć się więcej.

Jaka jest różnica między relacją Femdom a FLR?
Femdom to określenie na szerokie spektrum kobiecej dominacji w klimacie BDSM. Od opartych wyłącznie na praktykach seksualnych sesji, podczas których Domina mniej lub bardziej pastwi się (za obopólną zgodą) nad ulegającym jej mężczyzną lub kobietą, po stałe, wieloletnie związki, w których to kobieta dominuje i wykorzystuje "arsenał" środków sadomasochistycznych na uległym partnerze/partnerce.
 
Termin Femdom zatem może dotyczyć zarówno sytuacji jednorazowej, jak i związku (ze wszystkimi stanami pomiędzy), natomiast tym, co pojawia się w każdej sytuacji są: dominacja kobiety i sadomasochistyczne praktyki seksualne.
 
Tymczasem FLR to związek. Jak napisał jeden z moich rozmówców o nicku "passenger": mowa tu o "stabilnej relacji, w której maksymalna ilość aspektów związku (czasem może nawet wszystkie albo niemal wszystkie) są skonfigurowane tak, że to Kobieta podejmuje decyzje i wszystko jest podporządkowane, w pierwszej kolejności i zawsze, Jej potrzebom, Jej dobrostanowi czy Jej nastrojom, a czasem też wręcz zachciankom czy potrzebom chwili, jeśli Ona je takimi postrzega. Może to być odmiana relacji małżeńskiej lub nieformalnego, ale stałego związku, w którym strony zgodnie dochodzą do przekonania, że Kobieta zawsze podejmuje lepsze decyzje, lepiej zarządza z perspektywy obojga osób, nawet jeśli pierwotnie mężczyźnie może się wydawać, że jest inaczej. Jest to, innymi słowy, jakiś wyraz ogólnego poglądu, że świat zorganizowany przez Kobiety byłby zdecydowanie lepszy niż ten, z którym mamy do czynienia i jest to pomysł na to, żeby go tak zorganizować w mikroskali. Facet ulega w jakimś sensie kierowany racjonalną niemalże kalkulacją, że Kobieta lepiej zagospodaruje zarobione przez niego pieniądze, lepiej zorganizuje mu życie, lepiej wykorzysta i zagospodaruje jego wszelako rozumiany potencjał. Ostatecznie także z korzyścią dla niego." W takim związku mogą występować elementy BDSM, ale nie muszą. Zależeć to będzie od upodobań i decyzji kobiety.
  
Jak ujął to inny rozmówca: "U mnie jest tak, że to ja chcę się podporządkować, innymi słowami wejść po pantofel i być tylko dla przyjemności mojej Pani. Fajnie brzmi, ale nie może się na tym skończyć. Ponieważ jesteśmy małżeństwem, to musiałem sobie odpowiedzieć na pytanie jak ma to u mnie wyglądać, przecież nie chcę najpierw powiedzieć, że od teraz będę służył, a potem dalej robić to samo. To był dla mnie sygnał do poszukiwań, prób zrozumienia, co może być dla Pani fajne, co dla mnie, jak to połączyć. Szybko się okazało, że ja jestem w stanie pójść dużo dalej niż Pani: bicie, wiązanie a może nawet CFNM to coś, co mnie podnieca. Pani na razie chce być od tego z daleka... No i właśnie.... Czy może się Femdom obejść bez tego? Jedynym rozsądnym rozwiązaniem, na które trafiłem jest coś, co Amerykanie nazwali Loving FLR. Polega to na tym, że Pani dostaje to, czego chce, a uległy to, czego Pani chce. Wówczas obeność BDSM w związku zależy tylko i wyłacznie od Pani. Można mieć Loving FLR bez BDSM, Femdom już nie bardzo..." (jack)

FLR może być zatem związkiem waniliowym, bez wyzywającej bielizny, szpilek, pejczy, surowych spojrzeń i bicia. Już widzę te zawiedzione miny uległych... To prawda, dla wielu z nich związek traci atrakcyjność, jeśli nie ma tych erotycznych, fetyszystycznych i sadomasochistycznych aspektów. Z drugiej strony jest to niejednokrotnie bardziej prawdziwa dominacja, prawdziwe przywództwo, a nie udawany "teatrzyk", w którym dominacja i uległość są tylko na chwilę. W FLR kobieta decyduje o roli i typie erotyki. Może być też tak, że usatysfakcjonowana i zaspokojona kobieta nagradza swego uległego takimi perwersjami, o jakie poprosi ;)

Pantoflarz czy rycerz?
Potocznie i pejoratywnie mężczyznę podporządkowującego się w związku kobiecie określa się mianem pantoflarza. Nawet niektórzy ulegli sami tak o sobie myślą i piszą, że mają "naturę pantoflarza". Jeśli komuś takie określenie pasuje, albo jeśli mężczyzna czerpie dodatkową przyjemność z upokorzenia – proszę bardzo. Jednak można spojrzeć na przywództwo kobiety i uległość mężczyzny z innej perspektywy. Pozytywnym wzorcem może być tu relacja rycerza i damy jego serca. Większość rycerzy miało swoją damę. Był to zwyczaj zachodni, dworski. Rycerz wybierał damę, która wywierała na nim wrażenie urodą i/lub cnotami.Tejże kobiecie rycerz ślubował wierną służbę, polegającą miedzy innymi na obronie jej honoru i czci w każdej sytuacji, dokonywaniu dla chwały jej imienia czynów chwalebnych na turniejach i w boju, ale też np. służeniu jej przy stole. Powinien także sławić jej mądrość, urodę i wszelkie cnoty, jakie dama ta posiadała. Rycerz oddawał jej szacunek i cześć. Dama ta nie musiała w przyszłości zostać żoną rycerza, wręcz przeciwnie, często zostawała żoną innego, była to więc miłość platoniczna.

Odwołanie się do rycerskiego wzorca ma wiele zalet: pomaga mężczyźnie czuć się dumnym, silnym i męskim, a kobiecie szanować swego uległego partnera.

Korzyści dla obu stron
Stabilny związek FLR, w którym obie strony czują się dobrze w swoich rolach, może być bardzo satysfakcjonujący i rozwijający. Kobiety jako liderki często dysponują lepszymi zdolnościami komunikacyjnymi, empatią, poczuciem odpowiedzialności za innych oraz większą otwartością – czyli tzw. ‘miękkimi umiejętnościami’. Będąc głowami rodziny troszczą się o wszystkich jej członków i sprawnie zarządzają zasobami. Natomiast mężczyzna, zwłaszcza taki, który na co dzień, na polu zawodowym musi okazywać stanowczość i twardość, w domu rządzonym przez kobietę znajdzie wytchnienie od tej zewnętrznej zbroi, może okazać wrażliwość, oddanie i znaleźć wewnętrzny spokój.

25 maja 2016

Posted by Pani Alicja |
Narzekania kobiet na mężczyzn są prawdopodobnie równie stare jak narzekania "starych" na "dzisiejszą młodzież". Jednak czytając różne fora, dyskusje oraz rozmawiając z koleżankami widziałam, że wiele kobiet jest sfrustrowanych tym, że nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera. I to nawet w sytuacji, gdy wydaje się, że potencjalnych kandydatów jest bardzo wielu. Sama zresztą doświadczyłam podobnej frustracji na etapie poszukiwania uległego (to jednak trochę inna historia, inny kontekst). Zatem kiedy zobaczyłam książkę Philipa Zimbardo i Nikity Coulombe pt. Gdzie ci mężczyźni? skusił mnie zarówno tytuł, jak i nazwisko autora. Philip Zimbardo to znany amerykański psycholog, autor między innymi świetnych podręczników, które pamiętam jeszcze ze studiów. I jeśli on napisał książkę o takim tytule, to znaczy, że rzeczywiście problem musi być poważniejszy i mieć głębsze przyczyny, nie jest to zwykłe narzekanie sfrustrowanych singielek.

"Gdzie się podziali atrakcyjni mężczyźni? To nie jest właściwe pytanie. Prawdziwy problem tkwi w coraz mniejszej podaży „mężczyzn piątkowych” przy coraz większym zapotrzebowaniu na nich. Mamy skończoną liczbę mężczyzn i skończoną liczbę kobiet. Średnia jakość kobiet dzisiaj rośnie: wykształcenie, sukcesy zawodowe, status ekonomiczny i tak dalej, podczas gdy równocześnie maleje liczba męskich odpowiedników z podobnymi kwalifikacjami. Wraz z coraz wyższą liczbą kobiet kończących studia i faktem, że w niemal połowie obecnych małżeństw małżonkowie mają zbliżone wykształcenie, kobiety będą miały do wyboru coraz mniejszą pulę równie wykwalifikowanych mężczyzn." Równolegle ma miejsce drugi proces: "Mamy do czynienia z rekordową liczbą facetów niedających sobie rady w szkole, nieumiejących sprostać dziewczynom w kontaktach społecznych i kobietom w sferze seksualnej."
Jakie są tego przyczyny? Według Zimbardo i Coulombe można wyróżnić ich trzy poziomy:
  • predyspozycje takie jak nieśmiałość, impulsywność, brak sumienności,
  • czynniki sytuacyjne jak wychowywanie się bez ojca, dostępność gier komputerowych i darmowej pornografii oraz
  • czynniki systemowe, polityczne i ekonomiczne, m.in. skutki równouprawnienia, wpływ mediów, braku pracy czy mniej uchwytne, jak estrogeny w środowisku.

"Ten atak z trzech stron sprawił, że wielu mężczyznom brakuje jasno wytyczonego celu i podstawowych umiejętności społecznych. Mając dwadzieścia parę, a nawet trzydzieści lat, żyją na koszt rodziców, nierzadko wręcz z nimi, rozciągając okres adolescencji na wiek dawniej zarezerwowany na robienie kariery i zakładanie rodziny."

Przyglądając się temu, dlaczego faceci grają w gry wideo i oglądają pornografię, zobaczymy, że jest to zarówno objaw, jak i przyczyna ich ogólnego upadku. Istnieje zwrotna zależność między intensywnym oglądaniem pornografii i graniem w gry, a problemami społecznymi, seksualnymi i motywacyjnymi, jedno wpływa na drugie i na odwrót. To napędza błędne koło społecznej izolacji. Zarówno gry, jak i pornografia są źródłem rozrywki i mają ciekawe oraz użyteczne zastosowania, ale mogą również stanowić ogromną stratę czasu i potencjalnie wyrządzać niektórym chłopcom psychologiczną i społeczną krzywdę.
Za nadmierne można uznać cztery godziny lub więcej dziennie spędzane na grach wideo w samotności. Trudniej jest określić, czym jest nadmierna ilość pornografii. Skutki pornografii są bardziej abstrakcyjne i powinny być rozpatrywane w kontekście indywidualnej reakcji danego człowieka. Ciemną stroną wirtualnego uzależnienia jest złudzenie, że w porównaniu z grami/pornografią realni ludzie i prawdziwe życie są nudne i niewiele warte. Pornografia w nadmiarze i pozbawiona realnego kontekstu może powodować też desensytyzację (odwrażliwienie na bodźce), kompleksy, ale też zupełnie nierealistyczne oczekiwania wobec kobiet.
"Wielu mężczyzn w Stanach Zjednoczonych uległo kompleksowi Madonny i Ladacznicy (...) Miłość bez seksu i seks bez miłości – mężczyźni ci pragną wartościowej kobiety na żonę i dziwki na kochankę. Kiedy w prawdziwym życiu spotykają kobietę, która jest dobra/seksowna, są skonfundowani i często ją odpychają – dla nich seks musi być bezosobowy. A to jest źródłem poważnych problemów z intymnością dla wszystkich zaangażowanych stron."

Innym zjawiskiem, do którego popularności przyczyniły się niestety również same kobiety, jest popularność tzw. "artystów podrywu" (pickup artist). Ostatnimi czasy pojawiło się wiele książek i szkoleń wskazujących jak skutecznie poderwać kobietę. To zestawy sztuczek i manipulacji, które robią dobre wrażenie w pierwszej chwili. Niestety rozwiązania te nie obejmują obszarów ważnych dla długotrwałej relacji, jak znajdowanie wspólnych zainteresowań, przechodzenie od obopólnej obcości do wzajemnego zaciekawienia czy wręcz przemiany w stałego partnera. Jednak Zimbardo dowodzi, że mężczyźni są tak dobrzy, jak wymagają tego od nich kobiety... i ani trochę więcej. Zbyt łatwy dostęp do seksu źle wpływa na męską motywację do osiągania innych celów życiowych. Przez lata kobiety łapały się na lep dobrej strategii marketingowej, a nie porządnej bazy i wartości, co doprowadziło do znacznego ograniczenia puli mężczyzn, z którymi dziś przyszło się zmierzyć. Faceci wiedzą, że liczy się show i to, jak dobrze się zaprezentują, przeważnie wystarczy, by osiągnąć wszystko, czego chcą od kobiety – i dla wielu właśnie o to w tej grze chodzi.
Sytuacja obecnie jest taka, że w miarę atrakcyjny mężczyzna ma w bród atrakcyjnych kobiet chętnych na seks. Dopóki mężczyzna wie, że ma dostęp do nowych partnerek i nie jest jeszcze w głębszej relacji z kobietą, dopóty w jego najlepiej pojętym interesie jest w taki związek nie wchodzić. Faceci o tym doskonale wiedzą. Co więcej, to tylko nakręca dostęp do seksu bez zobowiązań. I koło się zamyka.
Autorzy dowodzą jednak, że mimo różnic między atrakcyjnymi mężczyznami i tymi z „drugiego wyboru” wciąż istnieją "ukryte magazyny wysokiej klasy mężczyzn niezauważanych przez kobiety. Są to ci mniej rzucający się w oczy faceci z zasadami i solidnym biznesplanem, po których nie widać, co potrafią. Oni po prostu robią swoje, zamiast wybrać show – ich strategia marketingowa jest pasywna. (…) Jeżeli nie będzie żadnych zachęt dla mężczyzn traktujących związki poważnie, to kobiety doprowadzą do zaniku zapotrzebowania na nich i ostatecznie ich podaż się zmniejszy. Kobiety powinny znaleźć sposób na docenienie szczerych prób ze strony takich mężczyzn czymś więcej niż uprzejmymi wyrazami szacunku, na przykład pomóc im uzupełnić jakiś brak (pewności siebie, stylu) albo podsunąć kilka sugestii, które mogliby wykorzystać przy kolejnych wybrankach. Proponujemy, aby kobiety wzięły na siebie rolę wspierającą, ucząc mężczyzn innych sposobów budowania i utrzymywania związku."

Tak więc Drogie Panie, nie zniechęcajmy się, tylko uczmy facetów być lepszymi ;)

Na podstawie: 
Philip G. Zimbardo & Nikita S. Coulombe
Gdzie ci mężczyźni?
Tłum. Małgorzata Guzowska
PWN Warszawa 2015