15 października 2021

Posted by Pani Alicja |
Osoby zaangażowane w BDSM używają słów „uległa/y” i „niewolnik/ca” w różnych znaczeniach. Kiedy uległe/ulegli mówią „chcę być Twoim niewolnikiem”, czasami mają na myśli tylko to, że chcą być związani i lubią dostawać klapsy. Wiele osób dominujących zarobkowo rutynowo odnosi się do swoich (zwykle niezbyt autentycznie) uległych klientów jako „niewolników”. Na drugim biegunie są ludzie, którzy chcą być pełnoetatowymi osobistymi sługami i którzy naprawdę chcą istnieć wyłącznie dla użytku, przyjemności i wygody osób dominujących. A także jest wiele odcieni pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Wiele nieporozumień i rozczarowań na etapie poszukiwań partnera/ki i początkowego etapu znajomości można by uniknąć dzięki większej jasności w komunikowaniu tego, co rozumiemy przez uległość i bycie niewolnikiem/niewolnicą. Przydatną klasyfikację opisała Diane Vera w „Lesbian S/M safety manual” (1988), gdzie wymienia 9 poziomów uległości. Jest to podział umowny, tych poziomów można by wyróżnić trochę mniej czy trochę więcej. Ważne, by zrozumieć, że istnieją różnice w sposobie, w jaki różne osoby doświadczają i określają uległość.
Te poziomy uległości to:
1. JAWNI MASOCHIŚCI lub OSOBY NASTAWIONE NA ZMYSŁOWTY KINKY SEKS ( KINKY SENSUALIST). Nie zainteresowani służeniem, upokorzeniem lub rezygnacją z kontroli; po prostu podnieca ich ból i/lub „doprawiona” zmysłowość, na własnych warunkach masochisty i dla jego/jej własnej bezpośredniej przyjemności (tj. podniecenie wyłącznie/głównie przez własne doznania cielesne, a nie przez „wykorzystanie” do zaspokojenia sadyzmu partnera).
2. PSEUDO -ULEGŁA/Y, NIE NIEWOLNIK. Nawet nie odgrywa „niewolnika”, ale jest zaangażowany/a w inne „uległe” odgrywanie ról, np. sceny szkolne, odgrywanie dziecka (age playing) , „przymusowy” transwestytyzm. Zwykle zaangażowany w upokorzenie, ale NIE w niewolę, nawet w zabawie. W dużym stopniu dyktuje scenę.
3. PSEUDO-ULEGŁA/Y ODGRYWAJĄCA/Y NIEWOLNIKA. Lubi bawić się w niewolnika; lubi czuć się służalczym; może w niektórych przypadkach czuć, że jest „wykorzystywany/a” do zaspokojenia sadyzmu partnera; może nawet w jakiś sposób naprawdę służyć dominującemu, ale tylko na własnych warunkach „niewolnika”. W dużym stopniu dyktuje scenę; często fetyszyści.
4. PRAWDZIWIE ULEGŁY/A NIE- NIEWOLNIK. Naprawdę rezygnuje z kontroli (tylko tymczasowo i w ustalonych granicach), ale czerpie główną satysfakcję z aspektów uległości innych niż służenie lub wykorzystywanie przez dominującego. Zwykle pod wpływem napięcia, wrażliwości i/lub rezygnacji z odpowiedzialności. Nie dyktuje sceny, chyba że w sposób bardzo ogólny, ale nadal szuka głównie własnej bezpośredniej przyjemności (zamiast czerpania przyjemności głównie ze sprawiania przyjemności osobie dominującej).
5. PRAWDZIWIE ULEGŁY/A ODGRYWAJĄCY/A NIEWOLNIKA. Naprawdę rezygnuje z kontroli (choć tylko chwilowo; tylko podczas krótkich "scen" i w określonych granicach) i czerpie główną satysfakcję ze służenia /bycia używanym przez dominującego, ale tylko w celach ZABAWY, zwykle erotycznych. Może nie być masochistą. Jeśli tak, to jest podniecany bólem pośrednio, czyli cieszy się byciem obiektem sadyzmu partnera, któremu ulega. Stawia bardzo mało wymagań i ograniczeń.
6. NIEZAANGAŻOWANY/A, KRÓTKOTERMINOWY/A, ALE WIĘCEJ NIŻ GRAJĄCY PÓŁ-NIEWOLNIK (UNCOMMITTED SHORT-TERM BUT MORE THAN PLAY SEMI-SLAVE). Naprawdę rezygnuje z kontroli (zwykle w granicach); chce służyć i być używany/a przez osobę dominującą; chce świadczyć usługi praktyczne/nieerotyczne oraz erotyczne, ale tylko wtedy, gdy „niewolnik” jest w nastroju. Może nawet działać jako niewolnik w pełnym wymiarze godzin, powiedzmy, przez kilka dni na raz, ale może zrezygnować w dowolnym momencie (lub pod koniec uzgodnionego okresu). Może, ale nie musi być w długotrwałym związku ze swoim dominującym kochankiem/ą, ale tak czy inaczej, „niewolnik” ma ostatnie słowo w kwestii tego, kiedy będzie służyć.
7. W NIEPEŁNYM WYMIARZE CZASU, KONSENSUALNY, ALE PRAWDZIWY NIEWOLNIK. Nieustannie angażuje się w relację Właściciel/niewolnik i przez cały czas uważa siebie za własność dominującego. Chce być posłuszny i zadowalać osobę dominującą we wszystkich aspektach życia – praktycznych/nieerotycznych i rozrywkowych/erotycznych. Poświęca większość czasu na inne zobowiązania (np. pracę), ale zadowalanie Dominującej/ego jest pierwszym wyborem w wolnym czasie niewolnika.
8. W PEŁNYM WYMIARZE CZASU, KONSENSUALNY NIEWOLNIK. Poza nie więcej niż kilkoma granicami/wymaganiami niewolnik/ca uważa, że istnieje wyłącznie dla przyjemności/dobrego samopoczucia osoby dominującej. Z kolei niewolnik/ca oczekuje, że będzie uważany/a za cenną własność. Niewiele różni się od sytuacji tradycyjnej gospodyni domowej, z wyjątkiem tego, że w świecie S/M pozycja niewolnika jest bardziej prawdopodobnie wynikiem świadomej zgody, zwłaszcza jeśli niewolnik jest mężczyzną. W świecie S/M, układ „niewolnika” w pełnym wymiarze czasu jest wprowadzany zwykle z większą świadomością ogromu mocy, która jest oddawana, a zatem zwykle jest wprowadzany o wiele ostrożniej, z większą świadomością możliwych niebezpieczeństw i ze znacznie jaśniejszymi i bardziej szczegółowymi umowami niż zwykłe tradycyjne małżeństwo.
9. KONSENSUALNY/A, CAŁKOWITY/A NIEWOLNIK/CA BEZ OGRANICZEŃ. Powszechny ideał w fantazji, który prawdopodobnie nie istnieje w prawdziwym życiu (z wyjątkiem autorytarnych kultów religijnych i innych sytuacji, w których „zgoda” jest wywoływana przez pranie mózgu i/lub naciski społeczne lub ekonomiczne, a zatem nie jest w pełni dobrowolna). Kilku purystów S/M będzie upierać się, że tak naprawdę nie jesteś niewolnikiem, chyba że chcesz zrobić absolutnie wszystko dla swojego Właściciela/ki bez żadnych ograniczeń. Spotkałem kilka osób, które twierdziły, że są niewolnikami bez limitu, ale we wszystkich przypadkach mam powody, by w to wątpić. Powyższa lista nie jest sztywną klasyfikacją. Większość uległych nie należy wyłącznie do jednej z tych kategorii; są jeszcze inne odcienie pomiędzy. Tak przedstawiona uległość przypomina kontinuum, na którym między brakiem uległości a 100% uległości istnieje obszerny zbiór stanów pośrednich.

Źródło:
https://brian618.whyayh.com/mirror/bdsmlearningcenter/basics/nine_levels_of_submission.html

16 marca 2020

Posted by Pani Alicja |
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opracowała nową klasyfikację chorób ICD-11. Ma ona obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku, zastępując klasyfikację ICD-10. WHO zdecydowało się na wykreślenie z listy chorób fetyszyzmu i konsensualnych praktyk BDSM, które były dotychczas uznawane za zaburzenia preferencji seksualnych. Z powodu postępu w badaniach i praktyce klinicznej, dużych zmian w postawach społecznych oraz normach dotyczących praw człowieka, Światowa Organizacja Zdrowia 18 czerwca 2018 r. usunęła fetyszyzm, fetyszyzm transwestytyczny i sadomasochizm jako diagnozy psychiatryczne. Zostają one uznane za warianty ludzkiej seksualności. Według ICD-11 diagnozy psychiatryczne nie mogą być dłużej wykorzystywane do dyskryminacji osób BDSM i fetyszystów. BDSM NIE JEST PRZEMOCĄ: nowa klasyfikacja ICD-11 (po raz pierwszy) wyraźnie odróżnia BDSM od szkodliwej przemocy. Wytyczne ICD-11 „szanują prawa osób, których nietypowe zachowania seksualne są zgodne i nieszkodliwe”.

31 maja 2018

Posted by Pani Alicja |
Wspieram kampanię Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza (MNW).

W Polsce nadal wiele osób o nieheteronormatywnej seksualności musi się ukrywać i to nie tylko w pracy czy publicznie, ale przed osobami bliskimi, rodziną. Według badań Stowarzyszenia MNW co piąta osoba ze społeczności LGBT+ spotyka się z dyskryminacją często lub bardzo często. Odsetek ten był jeszcze większy w grupie osób transseksualnych (wśród których często lub bardzo często dyskryminacji doświadczało 28%) oraz wśród osób, które swoją orientację psychoseksualną określały jako „inną” – a zatem wśród takich, które wymykały się kategoriom. Na temat osób LGBT+ krąży wiele mitów, często krzywdzących, a obecnie rządzący Polską pogłębiają problem, akceptując przemoc słowną, psychiczną wobec nich i wzmacniając homofobię. Osoby LGBT+ są wyzywane, bite, wyrzucane z domu albo dręczone w szkole tylko dlatego, że są LGBT+. Badania pokazują, że młode osoby LGBT+ mają myśli samobójcze o wiele częściej, niż ich hetero rówieśniczki i rówieśnicy. Żeby tego uniknąć, nie mówią nikomu o swej orientacji i muszą sobie z tym wszystkim radzić same. Czasem nawet ich bliscy nie wiedzą, że potrzebują pomocy.

Jako psycholog rozmawiałam z wieloma osobami LGBT+, zwierzali mi się ze swoich problemów. Wiele z tych problemów ma swoje źródła po prostu w nietolerancji otoczenia i to powinniśmy jako społeczeństwo zmienić. Dlatego wspieram osoby LGBT+ w dążeniu do szczęśliwego życia w związkach, rodzinach, w społeczeństwie.

Kochaj i daj kochać innym, a wszyscy będą szczęśliwsi.

https://mnw.org.pl/

10 marca 2017

Posted by Pani Alicja |
Mam ochotę zrobić cykl wywiadów z Paniami. W związku z tym zbieram ciekawe pytania. Jeśli jest jakieś pytanie, które chciałabyś/ chciałbyś zadać - napisz je w komentarzu lub prześlij mi na mail: nietypowezwiazki@gmail.com. Jest to propozycja zwłaszcza do uległych - wiem, że często trudno wam znaleźć Panią, a wasze wiadomości często pozostają bez odpowiedzi. Dominy bardzo różnią się między sobą, a ja chcę porozmawiać i przedstawić minimum kilkanaście. Sama jestem ciekawa zwłaszcza rozmów z Dominami, które mają zupełnie inne podejście od mojego.
Posted by Pani Alicja |
Jedna z moich ostatnich lektur, korespondująca zaskakująco z oczekiwaniami niektórych uległych, którzy pisali do mnie jako Dominy... ale o tym później. "Ciemna strona seksu.Gdy seks staje się nałogiem." to bardzo ciekawa lektura. Autor, dr Kornelius Roth, to uznany niemiecki psychiatra i psychoterapeuta, posiadający wieloletnią praktykę w terapii uzależnień.
Książka, obok informacji naukowych na ten temat, zawiera także opisy przypadków i zalecenia przydatne, gdy chcemy się zmierzyć z uzależnieniem od seksu.
Seksoholizm to jeszcze temat tabu, uzależnieni nie mówią otwarcie o swoim problemie, bojąc się wyśmiania. Bagatelizuje się go, nie dostrzega się cierpienia uzależnionych i ich bliskich. Tymczasem seksoholizm to poważne i przewlekłe uzależnienie, utrudniające codzienne funkcjonowanie i podstawowe czynności życiowe.

Seks jako uzależnienie
Uzależnić możemy się od wszystkiego, co sprawia nam przyjemność. Oprócz nałogów związanych z przyjmowaniem substancji psychogennych, istnieją liczne nałogi behawioralne (czynnościowe), takie jak hazard, zakupoholizm czy właśnie seksoholizm. Określona czynność staje się nałogowa wtedy, gdy towarzyszy jej silne pragnienie lub wewnętrzny przymus jej podejmowania (tzw. głód). Wraz z coraz większą częstotliwością spada odczuwana satysfakcja (zwiększanie się tolerancji), pojawiają się też narastające trudności w kontrolowaniu zachowań z nią związanych. W sytuacji ograniczenia lub przerwania czynności występują objawy abstynencyjne (objawy odstawienia). Osoba uzależniona powtarza określone zachowania pomimo ich wyraźnej szkodliwości dla codziennego funkcjonowania w różnych sferach życia (zawodowej, rodzinnej, zaniedbywanie innych źródeł zainteresowań).

Przejawy uzależnienia od seksu
Każda forma seksualności może przerodzić się w nałóg. Masturbacja, seks heteroseksualny, seks homoseksualny, sadomasochizm, ekshibicjonizm... Uzależnienie od seksu może wystąpić zarówno w przypadku seksu nietypowego (dewiacyjnego), jak i przy częstej zmianie partnerów, kompulsywnym poszukiwaniu kontaktów z prostytutkami, oglądaniu pornografii itp. Tym, co jest charkterystyczne dla nałogu to odczuwanie przymusu powtarzania pewnego wzorca zachowań seksualnych i szkody z tego wynikające.

Przyczyny
Im więcej seksu, tym lepiej – taką wizję na co dzień podsuwają nam media, reklamy i seksbiznes. Seksem sprzedaje się prawie wszystko, łącznie z rzeczami, które normalnie w żaden sposób nie są związane z erotyką. Liczba ofert i usług seksualnych jest ogromna, łatwo dostępna dla anonimowego odbiorcy. Uważa się, że osoby uprawiające mało seksu należy leczyć.
W rzeczywistości seksoholizm jest poważnym schorzeniem, stanowi najczęstsze zaburzenie kompulsywne u mężczyzn.
Częstą przyczyną problemów seksualnych jest trauma. Trauma to jednorazowy lub powtarzający się uraz psychiczny. Seksualna trauma często pełni kluczową rolę w procesie rodzenia się i pogłebiania uzależnienia od seksu.

Funkcje uzależnienia
Ważnym przesłaniem książki jest to, że choroba (seksoholizm) może mieć jakiś sens lub stanowić swego rodzaju szansę, jako próba przezwyciężenia problemów czy traumatycznych doświadczeń – jednak próba idąca w złym kierunku, a przez to skazana na porażkę.
Uzależnienie to choroba, która ściśle wiąże się z biografią człowieka. Oznacza to, że nie pojawia się bez przyczyny, lecz wręcz przeciwnie – z konieczności, stanowiąc swego rodzaju strategię przeżycia. Ma kompensować uraz psychiczny, powetować wewnętrzną stratę lub rozwiązać nieuświadomiony konflikt. Nałóg służy między innymi przetrwaniu niezagospodarowanego czasu lub okresów samotności. Może być również pokrętnym sposobem wyrażania złości.

Konsekwencje uzależnienia
Uzależnienie prowadzi do wzmocnienia tych stanów emocjonalnych, które pierwotnie miało zwalczać. Zaburzenia relacji miedzyludzkich i lęk przed życiem społecznym stanowią czesto przyczynę uzależnienia od seksu, ale również czynnik silnie je wspierający.
Ceną za uzależnienie są poczucie winy i wstydu, obniżenie samooceny, lęk przed zdemaskowaniem, zanurzenie się w spirali kłamstw, a nawet depresja i myśli samobójcze. Seksualizm bardzo zmniejsza też zdolność budowania i utrzymywania satysfakcjonujących związków. Często przyczynia się wręcz do rozpadu związków. Niektórzy uzależnieni opowiadają o upośledzeniu zdolności do pracy z uwagi na zaburzenia koncentracji, zanik kreatywności i utratę niezawodności. Czasami kompulsywne zachowania seksualne prowadzą wręcz do utraty pracy, a korzystanie z płatnego seksu prowadzi do problemów finansowych. Paradoksalnie seksoholizm może prowadzić też do problemów seksualnych: u mężczyzn może to być przedwczesny wytrysk, jak i trudności z erekcją, niezdolność odczuwania doznań seksualnych czy impotencja. U kobiet skutkiem może być zmniejszone pożądanie, a nawet seksualna "anoreksja". Uprawianie seksu z przypadkowymi partnerami niesie też ze sobą duże ryzyko dla zdrowia, a nawet życia.

Uzależnienie od cyberseksu
Internet pełen jest pornografii. Te łatwo dostępne bodźce seksualne zdominowały życie wielu ludzi. Problem jest niezwykle powszechny i niestety dotyczy również bardzo młodych użytkowników internetu, dzieci, które przed epoką powszechnego dostępu do sieci www na pewno nie miałyby tak łatwego dostępu do treści seksualnych. Uzależnienie od cyberseksu jednocześnie przypomina zwykły seksoholizm, a z drugiej strony stanowi już odrębną kategorię.

Wyjście z uzależnienia
Autor "Ciemnej strony seksu" przedstawia kryteria zdrowej seksualności oraz namawia do konfrontacji z problemem. W terapii uzależnień człowiek uczy się dostrzegać negatywne oddziaływanie i konsekwencje kompulsywnego zachowania, cenę, jaką płaci się za uzależnienie.
Kroki na drodze wyjścia z uzależnienia przypominają te, jakie stosowane są w grupach Anonimowych Alkoholików – pierwszym etapem jest przyznanie się przed samym sobą i innymi, że jest się uzależnionym.

Tak w dużym skrócie przedstawia się zawartość książki. "Ciemna strona seksu" przydatna może być zarówno osobom uzależnionym od seksu, ich partnerom, jak też terapeutom. Oprócz teoretycznych rozważań zawiera też wiele historii – relacji seksoholików, więc potrafi wciągnąć. I rzeczywiście problem, który opisuje, jest ważny. Przekonałam się o tym także jako Domina – wielu uległych, którzy pisali do mnie, miało wyraźne objawy uzależnienia od seksu np. kompulsywnie się onanizowali, kompulsywnie oglądali pornografię itd. Oczekiwali, że w jakiś sposób, na przykład stosując pas cnoty, będę chciała okiełznać ich seksualność, że zwolnię ich z odpowiedzialności i przejmę ją na siebie ( oraz zrobię to w ramach swojej rozrywki i czasu wolnego). Dla innych ten seksoholizm był powodem swoistego psychicznego masochizmu – oczekiwali wręcz potępienia, obrażania, zakazów – tylko że taka reakcja z mojej strony tylko by ich nakręcała, bynajmniej nie pomagając rozwiązać problemu. Byś może są Dominy, którym to pasuje. Ja uważam, że seksualność w relacji D/u powinna być satysfakcjonująca i zdrowa, choć perwersyjna, zatem nie powinno być w niej uzależnienia. Tego życzę wszystkim zaangażowanym w związki BDSM.


Źródło
Kornelius Roth
Ciemna strona seksu. Gdy seks staje się nałogiem
Wydawnictwo: GWP, 2013

4 grudnia 2016

Posted by Pani Alicja |
Wpis na temat fetyszyzmu w nietypowych związkach musiał się pojawić, prędzej czy później. W wiadomościach mailowych często pojawiają się zapytania o konkretne fetysze. Sama też, dzięki kilku interesującym rozmówcom, miałam przyjemność poznać lepiej ten temat. Notatka ta będzie zatem syntezą kilku rozmów, a na postać J. składa się kilka osób.

Fetyszyzm to według definicji słownikowej rodzaj parafilii seksualnej polegający na uzyskiwaniu satysfakcji seksualnej głównie lub wyłącznie w wyniku kontaktu z obiektem pobudzającym − fetyszem. Najpowszechniejszymi fetyszami są stopy i buty (najczęściej szpilki, ale nie tylko). Naukowcy z University of Bologna, analizując wypowiedzi ponad pięciu tysięcy internautów stwierdzili, że fascynację butami zadeklarowało 64 proc., a stopami – 47 proc. respondentów. Popularne są też bielizna, pończochy, włosy, lateks – to takie bardziej typowe. Fetyszem może być jednak praktycznie wszystko. Co ciekawe, zdecydowaną większość fetyszystów stanowią mężczyźni, tak jak J.

J.: Jestem uległy, fetyszysta stóp i butów. Czy fetysz stóp dotyczy tylko i wyłącznie mężczyzn?

P.A.: Fetysz stóp w większości dotyczy płci męskiej i skierowany jest pod kątem damskich stóp, co nie znaczy oczywiście, że kobiety z fetyszem stóp męskich nie istnieją. Istnieją, tylko jest ich zdecydowanie mniej.

J.: Tak się zastanawiałem, czy uwielbienie dla kobiecych stóp z reguły wiąże się z uległością i czy Kobiety lubiące ten fetysz są zazwyczaj dominami. Pani jako psycholog pewnie ma wyrobione zdanie na ten temat.

P.A.: Nie znam badań, z których by wynikało, czy więcej jest fetyszystów wśród uległych, czy Dominujących. Natomiast pewne jest, że częściej fetyszystami są mężczyźni niż kobiety. Wymiar dominacja-uległość wydaje się występować niezależnie od fetyszyzmu, a w sytuacji, gdy następuje ich połączenie, fascynacja fetyszem będzie się po prostu inaczej przejawiać. Na przykład uległy fetyszysta stóp będzie lizał stopy swojej Pani w akcie adoracji i podporządkowania, a dominujący fetyszysta każe się pieścić stopami swej uległej. A Ty jak uważasz, co wspólnego fetysz stóp ma z BDSM ?

J.: Bardzo wiele. Fetysz stóp bardzo często, nie bez powodu, bywa kojarzony z BDSM. Kontakt fizyczny ze stopami od dawna i to niezależnie od płci, był kojarzony z takimi pojęciami jak poddanie czy też upokorzenie.

P.A.: Tak, jest taki stereotyp. Chyba czasem powoduje zamieszanie, bo wielu fetyszystów stóp i butów określa się jako ulegli, choć pod względem charakteru wcale nie są ulegli, mają tylko ochotę na adorowanie stóp czy butów.

J.: Co ma Pani na myśli?

P.A.: Czy jedynym przejawem uległości wobec Pani jest pieszczenie jej stóp albo lizanie butów? Nie. Jeśli fetyszysta wymaga od Pani, by występowała w szpilkach i pończochach, bo inaczej się nie podnieci, jeśli nie stawia jej woli przed swoją, to żaden z niego uległy. Bo uległość to nie jest tylko uklęknięcie i oddanie się czynnościom seksualnym z fetyszem.

J.: Mówi Pani bardzo zdecydowanie, ale czy to jest problem, że facetowi zależy na tym, by uklęknąć i adorować stopy? Pytam Panią jako Dominę.

P.A.: To nie jest problem, wręcz przeciwnie, fetysze takie jak stopy czy buty mają swoje ważne miejsce w Femdom, ale też mogą być z nim nie związane. Można fetyszystyczną seksualność praktykować w normalnym, "waniliowym" związku. Problemem jest mylenie fetyszyzmu z uległością, tymczasem nie każdy fetyszysta jest uległym. Mylenie tego powoduje nieporozumienia i frustracje po obu stronach: Domina złości się, bo nie natrafia na uległość, jakiej oczekuje, a fetyszysta przedstawiający się jako uległy przeżywa zawód, bo nie dostaje tego, na czym mu naprawdę zależy, czyli realizacji swych fantazji seksualnych z fetyszem.

J.: Coś można na to poradzić?
P.A.: Chyba tylko lepsza znajomość siebie, rozpoznawanie, na czym nam tak naprawdę zależy i potem otwarta, szczera komunikacja mogą pomóc zmniejszyć tu nieporozumienia i frustracje po obu stronach. Wróćmy jednak do głównego wątku. Teraz ja Cię o coś zapytam: Jak wygląda życie w związku z fetyszystą? Jak to wpływa na relację?

J.: Życie w związku z kimś o takich upodobaniach nieco różni się od związku ludzi, którzy go nie mają...Fetysz stóp wpływa na całe funkcjonowanie :) Stopy bardzo często są w centrum uwagi i stają się adorowanym obiektem, gdy reszta ciała może być wtedy odrobinę zaniedbywana...Jednej kobiecie będzie to pasowało innej już nie koniecznie...

P.A.: Jeszcze jakieś inne komplikacje wynikające z fetyszyzmu?

J.: Problemem fetyszysty, wiem po sobie, jest to, że stopy w odróżnieniu od innych intymnych części ciała, są eksponowane na dość szeroką skalę. Na plażach, autobusach, przystankach, imprezach, dyskotekach...Zatem taki fetyszysta jest wystawiany na podniecające bodźce znacznie częściej niż przeciętny facet.

P.A.: Czy fetyszyzm może nieść ze sobą pewne problemy w związku ?

J.: Myślę, że tak. To kwestia dość problematyczna dla obojga partnerów. Problemy kobiety żyjącej z fetyszystą mogą dać o sobie znać przede wszystkim wtedy, kiedy fetysz jest bardzo silny. O silnie występującym fetyszu mówimy, gdy dana osoba nie potrafi osiągnąć pełnej satysfakcji seksualnej bez kontaktu z fetyszem. Kobieta może, i dość często tak jest, czuć się zaniedbywana przez partnera, który całą uwagę koncentruje jedynie na jej stopach. Znalezienie złotego środka i odpowiedniej równowagi jest kluczowe. Najważniejsze, by partnerka zaakceptowała fetysz u swojego mężczyzny, wtedy wszystko może być odpowiednio omówione, przedyskutowane tak, aby wilk był syty i owca cała :) Czyli oboje byli zadowoleni.

P.A.: Czyli kluczowy jest stopień nasilenia fetyszu oraz otwartość na nieco odmienną seksualność u partnerki i umiejętność dogadania się?

J.: Tak. Chyba każdy fetyszysta marzy o partnerce, która to zaakceptuje. Ostatnio podczas masażu stóp partnerki udało mi się posunąć trochę dalej i zapytałem o możliwość całowania ich. O dziwo, zgodziła się bez wahania i tu zaczęły się schody... Spoglądając na to z jej strony, nie robiło to na niej żadnego wrażenia. Myślałem, że jest to przyjemne dla osoby, która jest tak adorowana, no ale właśnie? Czy można czerpać z tego przyjemność nie będąc "w klimacie"? Czy potrzeba do tego relacji Pani-niewolnik , a tak naprawdę sama czynność jest mało ważna i głównym punktem programu jest relacja jaka w tym momencie powstaje?

P.A.: Na pewno nie trzeba do tego relacji Pani-niewolnik. Fetysze takie jak adoracja stóp, butów czy bielizny można połączyć z zupełnie normalnym związkiem, z tradycyjną seksualnością, o ile partnerka jest osobą otwartą, a Ty skłonny jesteś dać jej to, czego pragnie poza fetyszem. Zwykle jest przecież możliwy jakiś kompromis. Fetysz może zaś stanowić urozmaicenie, okazję do poeksperymentowania, jak też i do prezentów – ładna bielizna czy buty ucieszą większość kobiet :) Można również zaproponować pedicure, użycie kremów, olejków do masażu itp. Zatem, jeśli nawet sama praktyka adorowania stóp nie będzie w kobiecie wzbudzała jakiegoś większego uniesienia, to jednak będzie odbierana jako przyjemna, relaksująca, może jako dobra gra wstępna, albo dobre zakończenie już po jej orgazmie :)

J.: Czy miała Pani kiedyś sytuacje, w której adoracja stóp nie sprawiała Pani przyjemności ze względu na brak relacji z uległym?

P.A.: Tak, zdecydowanie. Kiedyś, na początku odkrywania swej dominującej natury zgodziłam się parę razy na pieszczoty stóp przez mężczyzn, z którymi nic mnie nie wiązało oprócz przelotnej znajomości. I te pieszczoty wcale nie sprawiły mi przyjemności. Lepszy już byłby zwykły, solidny masaż beż żadnych erotycznych podtekstów. Oczywiście mówię tu o swoich doświadczeniach, ale wiem, że wiele kobiet odczuwa podobnie – aby odczuwać przyjemność seksualną potrzebujemy nie tyle konkretnej praktyki, co więzi emocjonalnej z partnerem.

J.: Teraz dochodzi druga strona, czyli ja. Jako, że zwykle nie mam jak praktykować swojego fetyszu, było to dla mnie doznanie oczywiście podniecające. Zauważyłem jednak, że ze względu na świadomość, iż drugiej stronie jest to obojętne, moje doznania nie były takie jak zawsze sobie to wyobrażałem. Zastanawiam się, czy wpływ na to miał właśnie brak wspomnianej relacji, czy może po prostu realne doznania są zawsze słabsze od sfery marzeń i wyobrażeń...??

P.A.: Przypuszczam, że obie odpowiedzi są prawdziwe. Z jednej strony prawdziwy seks często nie dorównuje wyobrażeniom, zwłaszcza jeśli wyobrażenia są tworzone na podstawie pornografii. Nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że na filmach/ w wyobraźni seks jest mało realistyczny, to możemy przeżyć rozczarowanie. Druga osoba na przykład nie reaguje tak, jakbyśmy oczekiwali, podnieca ją co innego, reaguje wolniej lub szybciej niż my... Ważne, żeby zaakceptować, że to naturalne i bynajmniej nie musi być tak, że w każdej sytuacji nasz seks dorówna wyobrażeniom. Paradoksalnie, często im bardziej odpuścimy, im bardziej podążymy za partnerem/partnerką, a nie za naszymi wyobrażeniami, tym lepszy będzie seks, będzie bardziej spontaniczny i sprawi nam obojgu więcej satysfakcji. Poza tym faktem jest, że do pewnych praktyk trzeba się przyzwyczaić. Być może Twoja partnerka jeszcze czuje się niepewnie, kiedy pieścisz jej stopy i to też utrudnia jej przeżywanie zadowolenia, a to z kolei zniechęca Ciebie.
A tak nieco z przekory zapytam: co jeszcze doceniasz w kobiecie oprócz jej stóp?

J.: W kobiecie należy doceniać wszystko :) Myślę, że każda na to.zasługuje ;) Nie samymi stopami człowiek żyje!

P.A.: Całkowicie się zgadzam :)


3 października 2016

Posted by Pani Alicja |
W związku z rosnącą popularnością bloga dostaję coraz więcej próśb o poradę. To miłe, bo daje poczucie, że ten blog komuś się przydaje i stanowi inspirację.

Niestety, nie mam możliwości rozmawiać indywidualnie ze wszystkimi chętnymi, zabrakło by mi czasu na inne aktywności.

Jeśli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami w swoim związku, możesz przesłać mi ich opis  mailowo, na: nietypowezwiazki​@gmail.com. Chętnie przeczytam i jeśli mnie coś zaciekawi, dopytam.

Natomiast jeśli jesteś w nietypowym związku, dokucza Ci jakiś problem i chciałbyś umówić się na indywidualną rozmowę, opisz swoją sytuację w mailu – będę wiedziała, czy mogę Ci pomóc, czy nie. Na poradnictwo on-line umawiam się zawodowo, czyli odpłatnie. Możliwy jest kontakt mailowy, przez gg, ewentualnie telefoniczny.

Zapewniam profesjonalne podejście.