1 sierpnia 2022

Posted by Pani Alicja |
2
Red pill jest ideologią, która ma być męską odpowiedzią na feminizm. Z tego, co dotąd zaobserwowałam, przeglądając polski i angielskojęzyczny internet, "czerwona pigułka" składa się z elementów wybranych z psychologii ewolucyjnej, zwracania uwagi na prawa mężczyzn, porad dotyczących podrywania wypracowanych przez tzw. artystów podrywu ( pick up artists - PUA) oraz sporej dawki frustracji i mizoginii - w zmiennych proporcjach. Nie jest to też ideologia skodyfikowana i przedstawiana w spójny sposób przez różnych przedstawicieli, co utrudnia odniesienie się do niej.

Pominę tu kwestie związane z sądowymi sporami dotyczącymi małżeństw, opieki nad dzieckiem czy podziału majątku i alimentów po rozwodzie, a także rozważanie społecznych nierówności dotykających meżczyzn jak np. przymusowy pobór do wojska czy zjawisko "szklanej piwnicy". Uważam, że te zgłaszane przez mężczyzn problemy na pewno wymagają głębszej debaty społecznej i szukania rozwiązań, ale wykracza to zdecydowanie poza tematykę tego bloga. Skoncentruję się na tym, co red pill zaczerpnął z psychologii ewolucyjnej oraz co z tej nauki pomija lub zniekształca, gdyż za bardzo sama lubię psychologię ewolucyjną, by tego nie skomentować.

Psychologia ewolucyjna podkreśla wagę biologicznej natury człowieka i przystosowań, jakie nabyliśmy w toku ewolucji, natomiast należy pamiętać, że odkrywane przez nią prawidłowości są ogólne i są od nich wyjątki np.: z tego, że mężczyźni przeciętnie częściej przejawiają agresję niż kobiety nie wynika przecież, że nie ma mężczyzn całkowicie unikających agresji, jak też ponadprzeciętnie agresywnych kobiet. Osobiście lubię psychologię ewolucyjną, bo opiera się na akceptacji tego, że jesteśmy gatunkiem zwierzęcym i ewoluowaliśmy tak jak inne gatunki.

Dla analizy relacji damsko – męskich kluczowe jest stwierdzenie, że strategie reprodukcyjne samic i samców różnią się z tego powodu, że każda z płci ponosi inny koszt urodzenia i wychowania potomstwa – to jest prawda i dotyczy bardzo wielu gatunków, nie tylko ludzi. Koszt wyprodukowania plemników i samego zapłodnienia jest bardzo mały w porównaniu z kosztem, jakim dla kobiety jest ciąża, poród a następnie wychowanie dziecka, które początkowo jest całkowicie od niej zależne. Dlatego kobiety, jeśli tylko mogą, są dużo bardziej wybredne od mężczyzn w doborze partnerów seksualnych i dużo bardziej zależy im na stabilnych, długotrwałych związkach, w których partner zapewni pomoc przy wychowywaniu dziecka, a dużo mniej są zainteresowane przygodnym seksem bez zobowiązań – statystycznie tak właśnie jest.

Kobiety inwestują więcej w wychowanie dziecka, w związku z czym poszukują takiego partnera, który ma zgromadzone zasoby bądź ma odpowiednie cechy, by w przyszłości takie zasoby posiąść. Z tego wynika hipergamia kobiet, czyli poszukiwanie przez kobietę do związku partnera o pozycji społecznej wyższej lub co najmniej podobnej do swojej. To red pill rzeczywiście zaczerpnął z psychologii ewolucyjnej. Kobiety ponadto oceniają potencjalnych partnerów pod kątem dużo większej liczby cech – oprócz statusu społecznego i związanego z tym majątku, liczy się też przecież atrakcyjność fizyczna, charakter, wykształcenie itd. Chodzi o to, by potencjalny ojciec dziecka miał nie tylko dobre geny, ale i zasoby potrzebne do wychowania potomstwa i zapewnienia kobiecie bezpieczeństwa. Natomiast dla mężczyzn sprawa wyboru partnerki jest dużo prostsza: preferowana jest głównie uroda kobiety i jej młody wiek – czyli to, co świadczy o płodności i dobrym zdrowiu. Jako ogólne prawidłowości znajduje to potwierdzenie w licznych badaniach, natomiast niewątpliwie nie odzwierciedla zróżnicowania preferencji między ludźmi oraz znaczącego wpływu kultury na to, co oceniane jest jako pożądane. Doświadczamy tego na co dzień, ta sama osoba będzie często inaczej oceniana przez różnych potencjalnych partnerów/ partnerki.

Hierarchia mężczyzn

W ideologii red pill najczęściej wymieniani są samce alfa i beta – ci pierwsi to mężczyźni dominujący, o dobrych genach i dysponujący zasobami, których kobiety pożądają, w zwiazku z tym też chętnie uprawiaja z nimi seks. Natomiast mężczyźni beta określani są jako frajerzy, którzy są na różne sposoby wykorzystywani przez kobiety. Natomiast samiec omega to osobnik o najniższym statusie w grupie, podobno w ogóle bez szans na wejście w relację seksualną z płcią przeciwną. Wspomina się też o mężczyznach sigma jako "niezależnych wilkach" - tyle, że to koncept powstały w manosferze, w psychologii ewolucyjnej na taki termin nie natrafiłam.

W tej hierarchii przedstawianej przez red pill mamy pomieszanie z poplątaniem, prawda miesza się z mitami. Łatwo też zauważyć, że nie jest to neutralny opis rzeczywistości, ale przebija przez to zupełnie nienaukowe ocenianie i pogarda.

Sam koncept samców alfa, beta czy omega pochodzi z obserwacji zwierząt stadnych, takich jak np. wilki. Tyle, że początkowo obserwowano je w niewoli, zamknięte na wybiegach, gdzie trafiały przypadkowe, niespokrewnione ze sobą osobniki i rzeczywiście najsilniejszy wygrywał i do tego wyładowywał swoją frustrację na słabszych, tyranizując je. Dopiero potem zbadano jak naprawdę wygląda hierarchia w wilczym stadzie w naturalnych warunkach. Przede wszystkim takie stado to grupa rodzinna, a przywództwo w stadzie ma para, samiec i samica, które są rodzicami większości pozostałych członków watahy. Wbrew stereotypom nie zawsze są to osobniki największe czy najsilniejsze, liczy się tu bardziej doświadczenie, zdolność do takiego prowadzenia rodziny, aby jak najbardziej zwiększyć szanse na przetrwanie wszystkich. Poza tym różni członkowie wilczego stada mogą w zależności od uzdolnień przewodzić grupie czasowo w określonych sytuacjach. Ważne decyzje podejmowane są w zasadzie wspólnie przez parę przywódców, chociaż w razie wątpliwości wilcza rodzina, włączając wilka przywódcę, kieruje się decyzjami wilczycy przewodniczącej np. co do wyboru miejsca na norę. Samce nie mają z tym problemów. To tyle, jeśli chodzi o samce alfa wśród wilków. Tak zwany samiec beta to najczęściej dorosły syn pary przywódczej, który pomaga w opiece nad młodszym rodzeństwem - jak widać u wilków hierarchia nie wygląda tak, jak chcieliby to widzieć przedstawiciele red pillu. A u niektórych innych gatunków ssaków z redpillowego punktu widzenia jest jeszcze gorzej, bo np. stadami słoni czy orek przewodzą najstarsze, najbardziej doświadczone samice ;)

Jak to jest u najbliższych kuzynów ludzi? U szympansów zwyczajnych istnieje hierarchia wśród samców - samiec alfa, który pokona rywali w nierzadko bardzo brutalnych walkach, posiada uprzywilejowany dostęp do żywności i partnerek, tyle, że nie można powiedzieć, by to samice go wybierały do seksu – szympansice nie są wybredne i w płodnym okresie kopulują z każdym samcem. To alfa musi się natrudzić, by odganiać od nich inne samce, licząc się z tym, że będzie oszukiwany, gdy czegoś nie widzi. Gdy sam nie daje sobie rady z rządami nad stadem, robi to w koalicji z innym samcem, który dzięki temu też zyskuje swobodny dostęp do partnerek. I tak dopóki nie wyrośnie jakiś nowy silny i sprytny osobnik, który przejmie władzę, walcząc i budując własne koalicje.

Natomiast u szympansów bonobo, które są dużo bardziej pokojowo nastawione, rządzą koalicje złożone z samic. Samce, choć w pojedynkę są silniejsze od samic, w stadach są mniej liczne i chcąc nie chcąc muszą się podporządkować. Ale ten stan rzeczy raczej im odpowiada, bo w stadach bonobo każdy kopuluje z każdym i to zarówno w układach hetero- jak i homoseksualnych. Seks jest dla nich sposobem podtrzymywania relacji i rozwiązywania konfliktów, a że nie sposób w takim stadzie ustalić, czyje dzieci są czyje, wszystkie traktowane są jako potencjalnie własne, co znacząco redukuje agresję.

Jak widać sam koncept samców alfa jest dużo bardziej skomplikowany i zróżnicowany, żeby go zamknąć w jeden prosty schemat. Inną bardzo znaczącą różnicą jest to, że według red pillu mężczyzna alfa jest osobą dominującą, ale też egoistyczną, nastawioną na zrealizowanie swoich potrzeb i interesu nawet kosztem innych kobiet i mężczyzn. W zwierzęcych stadach jest tak, że alfa działa dla dobra całego stada – owszem, ma uprzywilejowaną pozycję i zapewnia tym samym większe szanse przetrwania swoim genom, ale też podejmuje się większego ryzyka dla dobra pozostałych członków np. stając w ich obronie. Bycie alfą ściśle wiąże się z odpowiedzialnością za swoją grupę, co w red pillu jest pomijane.

Ojcostwo

Ogromną obawą, która pojawia się w środowisku red pill jest to, że mężczyźni mogą zostać przez kobiety wykorzystani do wychowywania nie swoich dzieci. Oczywiście takie sytuacje zdarzały się i zdarzają, zobaczmy jednak, co mówią o tym ewolucjoniści ( i antropolodzy ;)

Choć oczywiste jest, że największy wysiłek zwiazany z urodzeniem i wychowaniem potomstwa ponoszą kobiety, to ludzcy ojcowie poświecają więcej wysiłku i zasobów niż wiele innych ssaków, może z wyjątkiem wilków – wilki są świetnymi ojcami, ale już przedstawiciele innych ssaczych gatunków mało interesują się młodymi. Natomiast rozwój małego człowieka wymaga tyle wysiłku, że u ludzi rozwinęła się opieka przez oboje rodziców. Jednak w przeciwieństwie do kobiety, mężczyzna nigdy nie mógł być pewien swego ojcostwa, a jednocześnie w interesie przetrwania plemienia czy szerzej – gatunku - było to, aby inwestował w to wychowanie. U kobiet rozwinęła się – nietypowa u ssaków - ukryta owulacja i brak zewnętrznych wskaźników fazy płodnej, co znacznie utrudnia powiązanie aktu kopulacji z ojcostwem. Jednocześnie płodność i pociąg seksualny kobiet utrzymujący się przez cały rok, a nie tylko w okresie rui, jak to ma powszechnie miejsce u innych zwierząt, sprzyja utrzymywaniu kontaktów seksualnych i budowaniu silniejszej więzi z partnerem. Tak w naszym gatunku rozwinęła się monogamia. Badacze prehistorii uważają, że w plemionach zbieracko-łowieckich większość ludzi żyła w związkach monogamicznych, a poligamia występowała jedynie sporadycznie. Natomiast powszechne było w nich... cudzołóstwo. Podobnie jest zresztą u wielu żyjących współcześnie ludów tubylczych, których styl życia częściowo może przypominać życie naszych praprzodków (Nie należy jednak utożsamiać współczesnych ludów tubylczych z społecznościami zbieracko-łowieckimi, jakie istniały w prehistorii. Większość tych, które jeszcze istnieją, praktykuje od wieków także rolnictwo). "Utrzymywanie pozamałżeńskich relacji intymnych z innymi mężczyznami było akceptowane i powszechne, dotyczyło ok. 70 proc. Indian" – ogłosił Robert Walker, antropolog z Uniwersytetu Missouri na łamach pisma Proceedings of the National Academy of Science. Z kolei polski antropolog Bronisław Malinowski, który badał życie mieszkańców Wysp Trobriandzkich i napisał książkę "Życie seksualne dzikich" twierdził, że pozamałżeńska rozwiązłość jest w tych społecznościach regułą, a nie wyjątkiem. Przy braku testów DNA ustalenie ojcostwa dzieci nie mogło być pewne, tyle że w wielu społecznościach to nie przeszkadzało. I tak w wychowywanie dzieci włączali się wszyscy członkowie rodziny. To jest nasze ewolucyjne dziedzictwo, bo to na życie w grupach rodzinnych i plemionach zbieracko-łowieckich przypada większa część historii ludzkiej. Dopiero około 11-12 tysięcy lat temu formuła zbieractwa i łowiectwa zaczęła się przekształcać w kulturę rolniczą i wtedy rozwinął się patriarchat.

Ludzie jako gatunek patriarchalny?

W świetle powyższych opisów życia ludów tubylczych powinno być jasne, że nie sposób traktować patriarchatu jako rzekomo ewolucyjnego dziedzictwa naszego gatunku. Jednak natknęłam się w red pillu na takie twierdzenia, a to już po prostu dowód ignorancji. Skąd się więc wziął patriarchat? Na pewno u jego podstaw stało wynalezienie rolnictwa, osiadły tryb życia i związana z tym możliwość gromadzenia różnych zasobów oraz konieczność ich ochrony – coś, co nie było możliwe dla łowców-zbieraczy przemierzających rozległe terytoria z tym tylko, co byli w stanie nieść ze sobą.

Bardzo znany psycholog ewolucyjny David Buss zaproponował teorię koewolucji, sugerując, że preferencje kobiet wobec mężczyzn posiadających zasoby (hipergamia) i męskie strategie rywalizacji ewoluowały razem, czego wynikiem jest tendencja mężczyzn na całym świecie do kontrolowania większej ilości zasobów, władzy i pozycji niż kobiety, po to, by być dla kobiet atrakcyjnymi partnerami. Tyle, że ten okres od wynalezienia rolnictwa do czasów współczesnych ( ok. 11 – 12 tysięcy lat temu, w różnych miejscach globu) jest bardzo krótki w stosunku do całej historii naszego gatunku: ludzie o obecnej budowie anatomicznej istnieją od około 200-300 tysięcy lat, a pierwszy gatunek zaliczany do rodzaju Homo pojawił się około 2,6 mln lat temu w Afryce – i przez ten cały czas nasi praprzodkowie byli łowcami-zbieraczami. Zatem patriarchat to dziedzictwo ludzkiej kultury, które powstało na styku preferencji biologicznych oraz konkretnych warunków życia (cywilizacja agrarna), a nie coś, co jest zapisanym w naszych genach modelem relacji społecznych.

Podsumowanie

Uff... nie spodziewałam sie, że aż tak się rozpiszę, a i tak mam poczucie, że dopiero zaczęłam się wgłębiać w temat. Do każdego akapitu mogłabym dopisać jeszcze po kilka akapitów rozwinięcia i przypisów, ale nie wiem, czy ktoś by potem przez to przebrnął. Jeśli drogi Czytelniku/ Czytelniczko dotarłeś/aś do tego miejsca i chcesz się dowiedzieć więcej lub polemizować – zapraszam do komentowania.

Nadmierne upraszczanie, wybiórczość oraz bardzo nasilony redukcjonizm, negujący wpływ kultury – to podstawowe zarzuty, jakie można postawić red pillowi w kontekście powoływania się na psychologię ewolucyjną. Odwoływanie się do nauki jest tu zwykle powierzchowne i służy najczęściej nakręcaniu wojny płci.

Tymczasem wiedza o naszych biologicznych, ewolucyjnych uwarunkowaniach mogłaby służyć budowaniu lepszego zrozumienia dlaczego jesteśmy, jacy jesteśmy i jak lepiej możemy komunikować się ze sobą i budować związki. Tak, jesteśmy po części zwierzętami i akceptacja tego faktu oraz lepsze poznanie siebie może nam po prostu pomóc.

Kilka źródeł:

O szympansach

https://www.tygodnikpowszechny.pl/szympans-szympansowi-politykiem-27871

https://animalistka.pl/2018/02/14/bonobo-najwieksi-hedonisci-w-swiecie-zwierzat/

O wilkach

https://www.polskiwilk.org.pl/wilk/fakty-i-mity/czy-wilki-zyja-w-stadach-i-czy-na-ich-czele-stoi-para-alfa

https://www.ican.pl/b/przywodztwo-w-grupie-wilkow/PBIghXRxU

Elli H. Radinger (2019). Mądrość wilków. Warszawa: Wydawnictwo Czarna Owca. Tłum. Ewa Kochanowska

O życiu seksualnym ludów tubylczych

https://www.national-geographic.pl/artykul/dzika-milosc?page=3

https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/zycie-intymne-plemienia-mangaia-teorii-i-praktyki-uczyly-starsze-kobiety/tt488my

https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/wspolna-zona-zanikajaca-tradycja-plemienia-bashilile/5x7ncty

O ewolucji patriarchatu

https://labs.la.utexas.edu/buss/files/2015/09/evolutionary-psychology-of-patriarchy-women-are-not-passive-pawns-3.pdf

O rewolucji agrarnej

https://pl.khanacademy.org/humanities/world-history/world-history-beginnings/birth-agriculture-neolithic-revolution/a/where-did-agriculture-come-from

Wywiad z Davidem Buss'em o strategiach doboru partnerów/ek

https://www.youtube.com/watch?v=HXzTbCEqCJc

10 kwietnia 2022

Posted by Pani Alicja |
Badania przeprowadzone niedawno w Finlandii wskazują, że zainteresowanie BDSM jest tam dość powszechne.

W ramach swoich badań naukowcy przeanalizowali dane od 8137 osób z Finlandii, które uczestniczyły w projekcie Genetics of Sexuality and Agression (GSA). W ramach ankiety zadano uczestnikom różne pytania dotyczące BDSM. Badano także cechy osobowości. Autor badania Markus Paarnio, doktorant na Uniwersytecie Jyväskylä Paarnio stwierdził, że 37% kobiet i 23% mężczyzn zgłosiło, że byli seksualnie zdominowani przynajmniej raz lub więcej, podczas gdy 25% kobiet i 32% mężczyzn przyznało, że przynajmniej raz lub więcej zdominowało seksualnie swojego partnera. Ponadto 38% kobiet i 36% mężczyzn zgłosiło zainteresowanie BDSM. „Ludzie mogą pomyśleć, że jest to bardzo niszowa grupa ludzi, ale odkrycia wskazują na zaskakującą powszechność zainteresowania BDSM” – powiedział Paarnio.

Naukowcy odkryli również, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety, którzy byli zainteresowani BDSM, uzyskiwali wyższe wyniki w takim wymiarze osobowości jak otwartość na doświadczenie, ale niższe w miarach uczciwości-pokory i sumienności. Wśród kobiet zainteresowanie BDSM wiązało się również ze zmniejszoną ugodowością. Jednak różnice te „były w najlepszym razie znikome, nie oferując w ten sposób rzeczywistych implikacji praktycznych”. „Wydaje się, że osobowość osób zainteresowanych BDSM nie różni się od tych, którzy nie są zainteresowani” – powiedział Paarnio.

Stwierdzono również, że osoby nieheteroseksualne częściej niż ich heteroseksualni odpowiednicy praktykują i wyrażają zainteresowanie BDSM. „O ile nam wiadomo, nie ma aktualnych teorii omawiających, dlaczego osoby nieheteroseksualne są tak dobrze reprezentowane w społeczności BDSM i dlaczego ich zaangażowanie w praktyki i udział procentowy są wyższe niż osób heteroseksualnych” – napisali naukowcy w swoim badaniu. „Hipotezą spekulacyjną może być to, że posiadanie mniejszościowej orientacji seksualnej i bycie częścią społeczności LGBT może wpłynąć na większą otwartość i eksplorację własnej seksualności”. Młodsze osoby również częściej zgłaszały zainteresowanie BDSM.

Wyniki zostały opublikowane w The Journal of Sex Research.

Źródło: https://www.psypost.org/2022/04/new-research-from-finland-suggests-interest-in-bdsm-is-surprisingly-common-62865

15 października 2021

Posted by Pani Alicja |
Osoby zaangażowane w BDSM używają słów „uległa/y” i „niewolnik/ca” w różnych znaczeniach. Kiedy uległe/ulegli mówią „chcę być Twoim niewolnikiem”, czasami mają na myśli tylko to, że chcą być związani i lubią dostawać klapsy. Wiele osób dominujących zarobkowo rutynowo odnosi się do swoich (zwykle niezbyt autentycznie) uległych klientów jako „niewolników”. Na drugim biegunie są ludzie, którzy chcą być pełnoetatowymi osobistymi sługami i którzy naprawdę chcą istnieć wyłącznie dla użytku, przyjemności i wygody osób dominujących. A także jest wiele odcieni pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Wiele nieporozumień i rozczarowań na etapie poszukiwań partnera/ki i początkowego etapu znajomości można by uniknąć dzięki większej jasności w komunikowaniu tego, co rozumiemy przez uległość i bycie niewolnikiem/niewolnicą. Przydatną klasyfikację opisała Diane Vera w „Lesbian S/M safety manual” (1988), gdzie wymienia 9 poziomów uległości. Jest to podział umowny, tych poziomów można by wyróżnić trochę mniej czy trochę więcej. Ważne, by zrozumieć, że istnieją różnice w sposobie, w jaki różne osoby doświadczają i określają uległość.
Te poziomy uległości to:
1. JAWNI MASOCHIŚCI lub OSOBY NASTAWIONE NA ZMYSŁOWTY KINKY SEKS ( KINKY SENSUALIST). Nie zainteresowani służeniem, upokorzeniem lub rezygnacją z kontroli; po prostu podnieca ich ból i/lub „doprawiona” zmysłowość, na własnych warunkach masochisty i dla jego/jej własnej bezpośredniej przyjemności (tj. podniecenie wyłącznie/głównie przez własne doznania cielesne, a nie przez „wykorzystanie” do zaspokojenia sadyzmu partnera).
2. PSEUDO -ULEGŁA/Y, NIE NIEWOLNIK. Nawet nie odgrywa „niewolnika”, ale jest zaangażowany/a w inne „uległe” odgrywanie ról, np. sceny szkolne, odgrywanie dziecka (age playing) , „przymusowy” transwestytyzm. Zwykle zaangażowany w upokorzenie, ale NIE w niewolę, nawet w zabawie. W dużym stopniu dyktuje scenę.
3. PSEUDO-ULEGŁA/Y ODGRYWAJĄCA/Y NIEWOLNIKA. Lubi bawić się w niewolnika; lubi czuć się służalczym; może w niektórych przypadkach czuć, że jest „wykorzystywany/a” do zaspokojenia sadyzmu partnera; może nawet w jakiś sposób naprawdę służyć dominującemu, ale tylko na własnych warunkach „niewolnika”. W dużym stopniu dyktuje scenę; często fetyszyści.
4. PRAWDZIWIE ULEGŁY/A NIE- NIEWOLNIK. Naprawdę rezygnuje z kontroli (tylko tymczasowo i w ustalonych granicach), ale czerpie główną satysfakcję z aspektów uległości innych niż służenie lub wykorzystywanie przez dominującego. Zwykle pod wpływem napięcia, wrażliwości i/lub rezygnacji z odpowiedzialności. Nie dyktuje sceny, chyba że w sposób bardzo ogólny, ale nadal szuka głównie własnej bezpośredniej przyjemności (zamiast czerpania przyjemności głównie ze sprawiania przyjemności osobie dominującej).
5. PRAWDZIWIE ULEGŁY/A ODGRYWAJĄCY/A NIEWOLNIKA. Naprawdę rezygnuje z kontroli (choć tylko chwilowo; tylko podczas krótkich "scen" i w określonych granicach) i czerpie główną satysfakcję ze służenia /bycia używanym przez dominującego, ale tylko w celach ZABAWY, zwykle erotycznych. Może nie być masochistą. Jeśli tak, to jest podniecany bólem pośrednio, czyli cieszy się byciem obiektem sadyzmu partnera, któremu ulega. Stawia bardzo mało wymagań i ograniczeń.
6. NIEZAANGAŻOWANY/A, KRÓTKOTERMINOWY/A, ALE WIĘCEJ NIŻ GRAJĄCY PÓŁ-NIEWOLNIK (UNCOMMITTED SHORT-TERM BUT MORE THAN PLAY SEMI-SLAVE). Naprawdę rezygnuje z kontroli (zwykle w granicach); chce służyć i być używany/a przez osobę dominującą; chce świadczyć usługi praktyczne/nieerotyczne oraz erotyczne, ale tylko wtedy, gdy „niewolnik” jest w nastroju. Może nawet działać jako niewolnik w pełnym wymiarze godzin, powiedzmy, przez kilka dni na raz, ale może zrezygnować w dowolnym momencie (lub pod koniec uzgodnionego okresu). Może, ale nie musi być w długotrwałym związku ze swoim dominującym kochankiem/ą, ale tak czy inaczej, „niewolnik” ma ostatnie słowo w kwestii tego, kiedy będzie służyć.
7. W NIEPEŁNYM WYMIARZE CZASU, KONSENSUALNY, ALE PRAWDZIWY NIEWOLNIK. Nieustannie angażuje się w relację Właściciel/niewolnik i przez cały czas uważa siebie za własność dominującego. Chce być posłuszny i zadowalać osobę dominującą we wszystkich aspektach życia – praktycznych/nieerotycznych i rozrywkowych/erotycznych. Poświęca większość czasu na inne zobowiązania (np. pracę), ale zadowalanie Dominującej/ego jest pierwszym wyborem w wolnym czasie niewolnika.
8. W PEŁNYM WYMIARZE CZASU, KONSENSUALNY NIEWOLNIK. Poza nie więcej niż kilkoma granicami/wymaganiami niewolnik/ca uważa, że istnieje wyłącznie dla przyjemności/dobrego samopoczucia osoby dominującej. Z kolei niewolnik/ca oczekuje, że będzie uważany/a za cenną własność. Niewiele różni się od sytuacji tradycyjnej gospodyni domowej, z wyjątkiem tego, że w świecie S/M pozycja niewolnika jest bardziej prawdopodobnie wynikiem świadomej zgody, zwłaszcza jeśli niewolnik jest mężczyzną. W świecie S/M, układ „niewolnika” w pełnym wymiarze czasu jest wprowadzany zwykle z większą świadomością ogromu mocy, która jest oddawana, a zatem zwykle jest wprowadzany o wiele ostrożniej, z większą świadomością możliwych niebezpieczeństw i ze znacznie jaśniejszymi i bardziej szczegółowymi umowami niż zwykłe tradycyjne małżeństwo.
9. KONSENSUALNY/A, CAŁKOWITY/A NIEWOLNIK/CA BEZ OGRANICZEŃ. Powszechny ideał w fantazji, który prawdopodobnie nie istnieje w prawdziwym życiu (z wyjątkiem autorytarnych kultów religijnych i innych sytuacji, w których „zgoda” jest wywoływana przez pranie mózgu i/lub naciski społeczne lub ekonomiczne, a zatem nie jest w pełni dobrowolna). Kilku purystów S/M będzie upierać się, że tak naprawdę nie jesteś niewolnikiem, chyba że chcesz zrobić absolutnie wszystko dla swojego Właściciela/ki bez żadnych ograniczeń. Spotkałem kilka osób, które twierdziły, że są niewolnikami bez limitu, ale we wszystkich przypadkach mam powody, by w to wątpić. Powyższa lista nie jest sztywną klasyfikacją. Większość uległych nie należy wyłącznie do jednej z tych kategorii; są jeszcze inne odcienie pomiędzy. Tak przedstawiona uległość przypomina kontinuum, na którym między brakiem uległości a 100% uległości istnieje obszerny zbiór stanów pośrednich.

Źródło:
https://brian618.whyayh.com/mirror/bdsmlearningcenter/basics/nine_levels_of_submission.html

16 marca 2020

Posted by Pani Alicja |
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opracowała nową klasyfikację chorób ICD-11. Ma ona obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku, zastępując klasyfikację ICD-10. WHO zdecydowało się na wykreślenie z listy chorób fetyszyzmu i konsensualnych praktyk BDSM, które były dotychczas uznawane za zaburzenia preferencji seksualnych. Z powodu postępu w badaniach i praktyce klinicznej, dużych zmian w postawach społecznych oraz normach dotyczących praw człowieka, Światowa Organizacja Zdrowia 18 czerwca 2018 r. usunęła fetyszyzm, fetyszyzm transwestytyczny i sadomasochizm jako diagnozy psychiatryczne. Zostają one uznane za warianty ludzkiej seksualności. Według ICD-11 diagnozy psychiatryczne nie mogą być dłużej wykorzystywane do dyskryminacji osób BDSM i fetyszystów. BDSM NIE JEST PRZEMOCĄ: nowa klasyfikacja ICD-11 (po raz pierwszy) wyraźnie odróżnia BDSM od szkodliwej przemocy. Wytyczne ICD-11 „szanują prawa osób, których nietypowe zachowania seksualne są zgodne i nieszkodliwe”.

31 maja 2018

Posted by Pani Alicja |
Wspieram kampanię Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza (MNW).

W Polsce nadal wiele osób o nieheteronormatywnej seksualności musi się ukrywać i to nie tylko w pracy czy publicznie, ale przed osobami bliskimi, rodziną. Według badań Stowarzyszenia MNW co piąta osoba ze społeczności LGBT+ spotyka się z dyskryminacją często lub bardzo często. Odsetek ten był jeszcze większy w grupie osób transseksualnych (wśród których często lub bardzo często dyskryminacji doświadczało 28%) oraz wśród osób, które swoją orientację psychoseksualną określały jako „inną” – a zatem wśród takich, które wymykały się kategoriom. Na temat osób LGBT+ krąży wiele mitów, często krzywdzących, a obecnie rządzący Polską pogłębiają problem, akceptując przemoc słowną, psychiczną wobec nich i wzmacniając homofobię. Osoby LGBT+ są wyzywane, bite, wyrzucane z domu albo dręczone w szkole tylko dlatego, że są LGBT+. Badania pokazują, że młode osoby LGBT+ mają myśli samobójcze o wiele częściej, niż ich hetero rówieśniczki i rówieśnicy. Żeby tego uniknąć, nie mówią nikomu o swej orientacji i muszą sobie z tym wszystkim radzić same. Czasem nawet ich bliscy nie wiedzą, że potrzebują pomocy.

Jako psycholog rozmawiałam z wieloma osobami LGBT+, zwierzali mi się ze swoich problemów. Wiele z tych problemów ma swoje źródła po prostu w nietolerancji otoczenia i to powinniśmy jako społeczeństwo zmienić. Dlatego wspieram osoby LGBT+ w dążeniu do szczęśliwego życia w związkach, rodzinach, w społeczeństwie.

Kochaj i daj kochać innym, a wszyscy będą szczęśliwsi.

https://mnw.org.pl/

10 marca 2017

Posted by Pani Alicja |
Mam ochotę zrobić cykl wywiadów z Paniami. W związku z tym zbieram ciekawe pytania. Jeśli jest jakieś pytanie, które chciałabyś/ chciałbyś zadać - napisz je w komentarzu lub prześlij mi na mail: nietypowezwiazki@gmail.com. Jest to propozycja zwłaszcza do uległych - wiem, że często trudno wam znaleźć Panią, a wasze wiadomości często pozostają bez odpowiedzi. Dominy bardzo różnią się między sobą, a ja chcę porozmawiać i przedstawić minimum kilkanaście. Sama jestem ciekawa zwłaszcza rozmów z Dominami, które mają zupełnie inne podejście od mojego.
Posted by Pani Alicja |
Jedna z moich ostatnich lektur, korespondująca zaskakująco z oczekiwaniami niektórych uległych, którzy pisali do mnie jako Dominy... ale o tym później. "Ciemna strona seksu.Gdy seks staje się nałogiem." to bardzo ciekawa lektura. Autor, dr Kornelius Roth, to uznany niemiecki psychiatra i psychoterapeuta, posiadający wieloletnią praktykę w terapii uzależnień.
Książka, obok informacji naukowych na ten temat, zawiera także opisy przypadków i zalecenia przydatne, gdy chcemy się zmierzyć z uzależnieniem od seksu.
Seksoholizm to jeszcze temat tabu, uzależnieni nie mówią otwarcie o swoim problemie, bojąc się wyśmiania. Bagatelizuje się go, nie dostrzega się cierpienia uzależnionych i ich bliskich. Tymczasem seksoholizm to poważne i przewlekłe uzależnienie, utrudniające codzienne funkcjonowanie i podstawowe czynności życiowe.

Seks jako uzależnienie
Uzależnić możemy się od wszystkiego, co sprawia nam przyjemność. Oprócz nałogów związanych z przyjmowaniem substancji psychogennych, istnieją liczne nałogi behawioralne (czynnościowe), takie jak hazard, zakupoholizm czy właśnie seksoholizm. Określona czynność staje się nałogowa wtedy, gdy towarzyszy jej silne pragnienie lub wewnętrzny przymus jej podejmowania (tzw. głód). Wraz z coraz większą częstotliwością spada odczuwana satysfakcja (zwiększanie się tolerancji), pojawiają się też narastające trudności w kontrolowaniu zachowań z nią związanych. W sytuacji ograniczenia lub przerwania czynności występują objawy abstynencyjne (objawy odstawienia). Osoba uzależniona powtarza określone zachowania pomimo ich wyraźnej szkodliwości dla codziennego funkcjonowania w różnych sferach życia (zawodowej, rodzinnej, zaniedbywanie innych źródeł zainteresowań).

Przejawy uzależnienia od seksu
Każda forma seksualności może przerodzić się w nałóg. Masturbacja, seks heteroseksualny, seks homoseksualny, sadomasochizm, ekshibicjonizm... Uzależnienie od seksu może wystąpić zarówno w przypadku seksu nietypowego (dewiacyjnego), jak i przy częstej zmianie partnerów, kompulsywnym poszukiwaniu kontaktów z prostytutkami, oglądaniu pornografii itp. Tym, co jest charkterystyczne dla nałogu to odczuwanie przymusu powtarzania pewnego wzorca zachowań seksualnych i szkody z tego wynikające.

Przyczyny
Im więcej seksu, tym lepiej – taką wizję na co dzień podsuwają nam media, reklamy i seksbiznes. Seksem sprzedaje się prawie wszystko, łącznie z rzeczami, które normalnie w żaden sposób nie są związane z erotyką. Liczba ofert i usług seksualnych jest ogromna, łatwo dostępna dla anonimowego odbiorcy. Uważa się, że osoby uprawiające mało seksu należy leczyć.
W rzeczywistości seksoholizm jest poważnym schorzeniem, stanowi najczęstsze zaburzenie kompulsywne u mężczyzn.
Częstą przyczyną problemów seksualnych jest trauma. Trauma to jednorazowy lub powtarzający się uraz psychiczny. Seksualna trauma często pełni kluczową rolę w procesie rodzenia się i pogłebiania uzależnienia od seksu.

Funkcje uzależnienia
Ważnym przesłaniem książki jest to, że choroba (seksoholizm) może mieć jakiś sens lub stanowić swego rodzaju szansę, jako próba przezwyciężenia problemów czy traumatycznych doświadczeń – jednak próba idąca w złym kierunku, a przez to skazana na porażkę.
Uzależnienie to choroba, która ściśle wiąże się z biografią człowieka. Oznacza to, że nie pojawia się bez przyczyny, lecz wręcz przeciwnie – z konieczności, stanowiąc swego rodzaju strategię przeżycia. Ma kompensować uraz psychiczny, powetować wewnętrzną stratę lub rozwiązać nieuświadomiony konflikt. Nałóg służy między innymi przetrwaniu niezagospodarowanego czasu lub okresów samotności. Może być również pokrętnym sposobem wyrażania złości.

Konsekwencje uzależnienia
Uzależnienie prowadzi do wzmocnienia tych stanów emocjonalnych, które pierwotnie miało zwalczać. Zaburzenia relacji miedzyludzkich i lęk przed życiem społecznym stanowią czesto przyczynę uzależnienia od seksu, ale również czynnik silnie je wspierający.
Ceną za uzależnienie są poczucie winy i wstydu, obniżenie samooceny, lęk przed zdemaskowaniem, zanurzenie się w spirali kłamstw, a nawet depresja i myśli samobójcze. Seksualizm bardzo zmniejsza też zdolność budowania i utrzymywania satysfakcjonujących związków. Często przyczynia się wręcz do rozpadu związków. Niektórzy uzależnieni opowiadają o upośledzeniu zdolności do pracy z uwagi na zaburzenia koncentracji, zanik kreatywności i utratę niezawodności. Czasami kompulsywne zachowania seksualne prowadzą wręcz do utraty pracy, a korzystanie z płatnego seksu prowadzi do problemów finansowych. Paradoksalnie seksoholizm może prowadzić też do problemów seksualnych: u mężczyzn może to być przedwczesny wytrysk, jak i trudności z erekcją, niezdolność odczuwania doznań seksualnych czy impotencja. U kobiet skutkiem może być zmniejszone pożądanie, a nawet seksualna "anoreksja". Uprawianie seksu z przypadkowymi partnerami niesie też ze sobą duże ryzyko dla zdrowia, a nawet życia.

Uzależnienie od cyberseksu
Internet pełen jest pornografii. Te łatwo dostępne bodźce seksualne zdominowały życie wielu ludzi. Problem jest niezwykle powszechny i niestety dotyczy również bardzo młodych użytkowników internetu, dzieci, które przed epoką powszechnego dostępu do sieci www na pewno nie miałyby tak łatwego dostępu do treści seksualnych. Uzależnienie od cyberseksu jednocześnie przypomina zwykły seksoholizm, a z drugiej strony stanowi już odrębną kategorię.

Wyjście z uzależnienia
Autor "Ciemnej strony seksu" przedstawia kryteria zdrowej seksualności oraz namawia do konfrontacji z problemem. W terapii uzależnień człowiek uczy się dostrzegać negatywne oddziaływanie i konsekwencje kompulsywnego zachowania, cenę, jaką płaci się za uzależnienie.
Kroki na drodze wyjścia z uzależnienia przypominają te, jakie stosowane są w grupach Anonimowych Alkoholików – pierwszym etapem jest przyznanie się przed samym sobą i innymi, że jest się uzależnionym.

Tak w dużym skrócie przedstawia się zawartość książki. "Ciemna strona seksu" przydatna może być zarówno osobom uzależnionym od seksu, ich partnerom, jak też terapeutom. Oprócz teoretycznych rozważań zawiera też wiele historii – relacji seksoholików, więc potrafi wciągnąć. I rzeczywiście problem, który opisuje, jest ważny. Przekonałam się o tym także jako Domina – wielu uległych, którzy pisali do mnie, miało wyraźne objawy uzależnienia od seksu np. kompulsywnie się onanizowali, kompulsywnie oglądali pornografię itd. Oczekiwali, że w jakiś sposób, na przykład stosując pas cnoty, będę chciała okiełznać ich seksualność, że zwolnię ich z odpowiedzialności i przejmę ją na siebie ( oraz zrobię to w ramach swojej rozrywki i czasu wolnego). Dla innych ten seksoholizm był powodem swoistego psychicznego masochizmu – oczekiwali wręcz potępienia, obrażania, zakazów – tylko że taka reakcja z mojej strony tylko by ich nakręcała, bynajmniej nie pomagając rozwiązać problemu. Byś może są Dominy, którym to pasuje. Ja uważam, że seksualność w relacji D/u powinna być satysfakcjonująca i zdrowa, choć perwersyjna, zatem nie powinno być w niej uzależnienia. Tego życzę wszystkim zaangażowanym w związki BDSM.


Źródło
Kornelius Roth
Ciemna strona seksu. Gdy seks staje się nałogiem
Wydawnictwo: GWP, 2013